Świat bez pszczół? Kawa, czekolada i ulubione smaki tylko dla najbogatszych. Dowiedz się, ile są warte zapylacze

MATERIAŁ PROMOCYJNY

Spośród ponad 460 gatunków pszczół występujących w Polsce tylko jeden produkuje miód. Znaczenie tych owadów dla gospodarki i naszego codziennego życia jest jednak o wiele większe niż sam aromatyczny, złocisty przysmak. Za co odpowiadają zapylacze - pszczoły miodne, dzikie, trzmiele i motyle? Za utrzymanie świata w formie, jaką znamy.
fot. materiał promocyjny Fundacji Greenpeace Polska

Niewidzialna praca o ogromnej wartości

Rola pszczół oraz innych zapylaczy jest znacznie większa, niż wyobrażamy sobie na co dzień. Zapylanie to jeden z tych procesów, bez których trudno wyobrazić sobie zarówno sprawnie funkcjonującą przyrodę, jak i nasze codzienne życie. Dzięki pracy pszczół, trzmieli, motyli, muchówek i wielu innych owadów rośliny mogą się rozmnażać, a uprawy dają większe i lepszej jakości plony. Naukowcy od lat alarmują, że te pożyteczne owady odpowiadają za plony aż 70 proc. gatunków roślin, z których ludzkość wytwarza żywność [1]. Ich znaczenia nie sposób wycenić jedynie produktami, które bezpośrednio od nich pozyskujemy takimi jak miód, pyłek, propolis czy jad. Znacznie cenniejsza jest sama praca, jaką wykonują w ekosystemie i rolnictwie.

Gdyby naturalne zapylanie przez owady miała zastąpić technologia lub praca ludzka, wydatki za każdy hektar upraw wzrosłyby nawet stukrotnie! Ekologiczna i ekonomiczna wartość pracy zapylaczy wielokrotnie przewyższa wartość rynkową miodu, który pozyskujemy z pasiek. Szacuje się, że bezpłatne usługi zapylania upraw rolnych i sadowniczych w Polsce przynoszą naszej gospodarce od 4 do nawet 5 miliardów złotych rocznie. Co ważne, za znaczną część tej kwoty odpowiadają dzikie owady wolno żyjące [2].

fot. materiał promocyjny Fundacji Greenpeace Polska

Świat bez pszczół to brak ulubionych smaków

Czy potrafimy sobie wyobrazić wiosnę bez sadów pełnych kwitnących jabłoni, lato bez krzewów obsypanych malinami, truskawkami czy porzeczkami? Bez zapylaczy ten dobrze znany nam obraz przyrody mógłby się zmienić, a wraz z nim mogłoby zabraknąć wielu smaków, kolorów i zapachów, które dziś wydają nam się czymś oczywistym. Zapylacze mają ogromny wpływ na to, co trafia na nasze stoły i pomagają zapewnić nam bezpieczeństwo żywnościowe. Bez nich nasza dieta byłaby znacznie mniej różnorodna, a takie produkty jak kawa, kakao i czekolada, migdały, orzechy czy cytrusy mogłyby stać się trudno dostępnym luksusem. Zapylaczom zawdzięczamy również plony wielu dobrze znanych warzyw i owoców, od jabłek, gruszek i kiwi po brokuły, kalafior, paprykę, cebulę czy pomidory.

Nie tylko miodem natura żyje

Rodzina pszczołowatych, która pomaga dostarczać żywność na nasze stoły, jest niezwykle zróżnicowana. Pszczoła miodna (Apis mellifera) to tylko jeden z kilkuset gatunków i jedyny, który wytwarza znany od tysiącleci odżywczy miód. Pozostałe gatunki to tzw. pszczoły dzikie. Wśród nich ogromną rolę odgrywają pszczoły samotnice (np. murarki czy lepiarki) i żyjące w niewielkich koloniach (np. trzmiele), które nie tworzą rojów, lecz żyją np. w pustych łodygach roślin, ziemnych norkach czy porzuconych muszlach ślimaków. Kluczową rolę w zapylaniu odgrywają również inni sprzymierzeńcy m.in. bzygilub motyle. Wszystkie one nie mają swoich opiekunów - pszczelarzy, a o ich dobrostan musimy dbać my wszyscy. Ich codzienna praca ma ogromne znaczenie dla różnorodności przyrody i produkcji żywności, choć często pozostaje przez nas niezauważona.

fot. materiał promocyjny Fundacji Greenpeace Polska

Co pszczoły mają wspólnego z ubraniami?

Gospodarcze znaczenie zapylaczy sięga daleko poza talerz. To właśnie one odpowiadają m.in. za zapylanie bawełny czy lnu - surowców wykorzystywanych w przemyśle odzieżowym i tekstylnym. Bez pszczół nasze codzienne ubrania – koszulki, jeansy, skarpetki czy domowa pościel – osiągnęłyby ceny porównywalne z jedwabiem.

Wciąż możemy coś zrobić

Świat bez pszczół to wizja ponurej, pozbawionej kolorów i smaków rzeczywistości. Ludzkość wiele zrobiła, by nas do niej zbliżyć. Monokulturowe uprawy, czyli obsiane tylko jednym gatunkiem pola ciągnące się po horyzont to dla owadów biologiczne pustynie, w których pokarm jest tylko jeden i tylko przez krótki czas. Z kolei masowo wykorzystywane zarówno w rolnictwie, jak i w domowych ogrodach środki chemiczne, a szczególnie syntetyczne pestycydy, to cisi zabójcy pszczół. Upośledzają ich układ nerwowy lub rozrodczy, sprawiają, że owady tracą orientację w terenie i zdolność wyszukiwania pokarmu, a w skrajnych przypadkach od razu giną.

fot. materiał promocyjny Fundacji Greenpeace Polska

Dlatego tak ważne jest, aby chronić nie tylko pszczołę miodną, ale całą różnorodność zapylaczy. Bowiem chroniąc zapylacze, chronimy znacznie więcej niż same owady. Dbamy o różnorodność przyrody, nasze uprawy i żywność, z której każdego dnia korzystamy. Nie jest jeszcze za późno na działanie. Nawet tak niewielkie, jak tworzenie przyjaznych owadom ogrodów, zapewnianie miejsc do gniazdowania czy ochrona ich naturalnych siedlisk mają znaczenie.

Sposobów jest wiele - od własnego podwórka czy balkonu, gdzie warto sadzić rośliny miododajne i ograniczyć toksyczną chemię, po wspieranie inicjatyw na rzecz ochrony środowiska i czy samych zapylaczy, takich jak akcja adoptujpszczole.pl. Najważniejsza zmiana zaczyna się jednak od świadomości. Zrozumienie, jak kluczową rolę pełnią zapylacze w naszym codziennym życiu, to pierwszy i najważniejszy krok do ich ochrony.

[1] https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7699504/
[2] Jerzak, L., Kawalec, P. i in. (2015). Nie tylko miód. Wartość ekonomiczna zapylania upraw rolniczych w Polsce w 2015 roku. Raport opracowany na zlecenie Greenpeace Polska, Warszawa. https://www.greenpeace.org/static/planet4-poland-stateless/2019/06/55f68b00-55f68b00-nie_tylko_miod_raport_web.pdf

Materiał promocyjny Fundacji Greenpeace Polska.