Telewizja wczoraj i dziś. Jak zmieniła się rola telewizji?

Pierwszy sygnał telewizyjny dotarł z Europy do Stanów Zjednoczonych prawie 100 lat temu. Od początku telewizja ciekawiła ludzi, budziła emocje i wyobraźnię. Jak się okazało, przez niemal cały następny wiek będzie ona towarzyszyć człowiekowi prawie w każdej chwili jego życia. Stanie się "oknem" na świat. I choć telewizja wczoraj i dziś to dwa różne światy, jej rola w wielu aspektach niewiele się przez ten czas zmieniła.

Na początek kilka obrazków pokazujących w telegraficznym skrócie drogę, jaką przeszła telewizja i jej odbiorcy. W 1928 roku John Logie Baird i jego Baird Television Development Company przesyła pierwszą transmisję telewizyjną z Europy do USA, a w kolejnym roku emituje pierwszy program telewizyjny stacji BBC.  W 1936 roku świat, a dokładniej wtedy jeszcze niezbyt liczni posiadacze odbiorników telewizyjnych, ogląda transmisję Igrzysk Olimpijskich w Berlinie. W 1944 roku amerykańska stacja NBC rozpoczyna nadawanie dziennika telewizyjnego, a sześć lat później, w 1950 roku, w USA sprzedaż telewizorów dobija do kilku milionów. Za Oceanem zaczyna się era pierwszych programów w kolorze.

Gdy Amerykanie emocjonują się pierwszą polityczną debatą telewizyjną pomiędzy Nixonem i Kennedym (1960 r.), liczba zarejestrowanych na świecie odbiorników TV dobija do kilkudziesięciu milionów. Niespełna dwa lata później z USA do Europy dociera pierwsza transmisja satelitarna, a w 1964 roku występ zespołu The Beatles w programie The Ed Sullivan Show ogląda w Stanach ponad 70 mln osób, w ponad 20 mln gospodarstw domowych. Beatlesi biją tego wieczoru rekord oglądalności w historii amerykańskiej telewizji. A to i tak nic w porównaniu z lądowaniem człowieka na Księżycu, które 1969 roku na całym świecie na żywo śledzą już setki milionów telewidzów.

Lata 70. I 80. to pierwszy teletekst i kasety VHS. Telewizja staje się coraz bardziej osobista. Dekadę później popularność zyskują telewizje informacyjne i pierwsze serwisu VOD. W 2001 roku świat wstrzymuje oddech i ogląda całodobową relację z zamachów na Nowych Jork i Waszyngton. Druga dekada lat 2000 to już telewizja dostępna na wyciągnięcie ręki – w smartfonie i tablecie. Oglądamy co chcemy i kiedy chcemy, a telewizory, już "smart", posiada co trzecie gospodarstwo domowe na świecie.

Ważna rola, niezależnie od formy 

Można zaryzykować stwierdzenie, że telewizję dzielimy na tę sprzed powstania internetu i po nim. Internet zmienił bowiem sposób konsumowania mediów, nie tylko telewizji. Amerykański boom lat 50. XX wieku to pierwszy punkt zwrotny. Telewizja wchodzi pod strzechy. Wokół odbiorników i ramówek telewizyjnych ogniskuje się życie rodzin. W sieci pełno jest dziś zdjęć z tamtych lat, rodzin siedzących dookoła telewizorów i wpatrujących się w ekran. Telewizja edukuje, informuje i bawi. Rodziny siadają przed ekranami o określonych godzinach, oglądają filmy, dzienniki telewizyjne, ulubione programy rozrywkowe, edukacyjne. Role są mniej więcej podzielone – nadawcy tworzą ofertę, wyznaczają ramy, odbiorcy muszą się dostosować.

Telewizja wczoraj i dziśTelewizja wczoraj i dziś shutterstock

Drugi punkt zwrotny to powszechny dostęp do internetu, mobilna telewizja, serwisy VOD – wszystko dostępne o każdej porze. Sztywne ramówki odchodzą do przeszłości, niemal każdy program możemy obejrzeć w dowolnym momencie. Powszechna personalizacja. To odbiorca decyduje o tym, co i kiedy chce oglądać, nadawcy konkurują o jego względy.  

Różnice pomiędzy telewizją wczoraj i dziś szczególnie dobrze widać, porównując trzy główne funkcje, role tego medium - informacyjną, edukacyjną i rozrywkową.

Informacja – dawniej było prosto, rano gazeta, wieczorem dziennik telewizyjny. Utarty schemat, przewidywalny harmonogram. Wiadomo było, że jeśli coś wydarzyło się w południe, widzowie dowiedzą się o tym z wieczornego dziennika.  Wszystko zaczęło się zmieniać wraz z powstawaniem telewizji informacyjnych, w których serwisy można oglądać cały dzień, a swoją wiedzę poszerzyć o publicystykę.

Świat spektakularnie przekonał się o mocy telewizji informacyjnych 11 września 2001 roku, oglądając - niemal na żywo - niespotykane wcześniej obrazy samolotów wbijających się w dwa wieżowce. Zaczęła liczyć się szybkość przekazywania informacji, wieczorne dzienniki przestały być jedynym punktem odniesienia. Powszechny dostęp do internetu zrewolucjonizował informację, w każdej minucie dostarczając odbiorcy setki newsów. I znowu, telewizja zaczęła po trosze pełnić rolę katalizatora, w którym dziennikarze pomagają odbiorcom selekcjonować informacje, nadawać im ważność.

Edukacja – bez wątpienia telewizja od początku swojego istnienia poszerzała horyzonty odbiorców. Pokazywała świat, tłumaczyła go, była znacznie atrakcyjniejsza niż dobrze znane radio. Wraz z rozwojem technologii pojawiały się nowe formaty programów edukacyjnych. Kultowe dziś serie przyrodnicze, na których wychowały się pokolenia telewidzów to doskonały, ale nie jedyny przykład. Telewizja pozwalała i pozwala przenieść się w dowolny rejon świata bez wychodzenia z domu. Podpowiadała i podpowiada, jak naprawić zepsuty samochód, cieknący kran czy skrzypiące drzwi. Edukowała i edukuje najmłodszych, proponując ciągle nowe formaty czy sprofilowane kanały tematyczne, zgodnie z zasadą: dla każdego coś dobrego.

Rozrywka – każdy z nas potrzebuje chwili relaksu, oderwania od rzeczywistości. Telewizja doskonale zaspokoiła tę potrzebę. Teleturniej, talent show, reality show, serial, talk show – to tylko niektóre formaty sprawdzające się z powodzeniem na całym świecie. Kilka najbardziej jaskrawych przykładów: The Ed Sullivan Show (CBS, od 1948 r.), The Tonight Show (emitowany w NBC od 1954 r.), The Today Show (pierwszy format telewizji śniadaniowej, nadawany na żywo w stacji NBC od 1952 r.), I Love Lucy pierwowzór sitcomu (emitowany w latach 50.), Friends / Przyjaciele – kultowy serial, wyznaczający drogę wszystkim pozostałym, Idol – międzynarodowy talent show, od którego wszystko w tym formacie się zaczęło.

Co łączy wszystkie rozrywkowe formaty telewizyjne? Ich misją jest bawić, dostarczać jakościowej rozrywki. I choć nie wszystkim to się udaje (każdy bez trudu wymieni zapewne produkcje, które zakończyły się klapą), były i będą takie, które bawią nas na całego i z rozmachem.