Od kina niemego do rozrywki dostępnej od ręki. Rewolucja, która dzieje się na naszych oczach

Można zaryzykować stwierdzenie, że kino narodziło się z ludzkiej potrzeby dokumentowania rzeczywistości, czegoś więcej niż tylko pojedynczych zatrzymanych kadrów fotograficznych. Zaczęło się od determinacji i pomysłowości, by dziś każdy z nas mógł mieć kino na wyciągnięcie ręki. I to dosłownie.

Na początek kilka nazwisk, bez których nie da się "pójść dalej". Hannibal Goodwin, Louis Le Prince, Thomas Edison, bracia Auguste i Louis Lumière - łączyła ich pasja i wynalazki, które razem, w różnych częściach świata, złożyły się na początek czegoś, co dziś nazywamy kinem. Gdyby nie Goodwin i jego taśma celuloidowa (a w zasadzie coś w rodzaju giętkiej kliszy filmowej) z 1877 roku, Le Prince i jego pierwsza kamera filmowa, Edison ze swoim kinetoskopem z 1891 roku czy wreszcie bracia Lumiere z kinematografem (1895 rok), historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej. Wszyscy stworzyli urządzenia, które pozwalały – lepiej lub gorzej – odtworzyć ruchomy obraz. Najpierw dla jednej osoby (kinetoskop Edisona), potem dla większej widowni – kinematograf. Pomimo tego, że chronologicznie pierwszy był Edison, to właśnie bracia Lumiere uznawani są za rewolucjonistów kina i pierwszych twórców filmowych.  

Wspólne doświadczenie

Kinematograf umożliwiał bowiem wyświetlanie obrazu (bez dźwięku) na zewnętrznym ekranie. Dzięki temu w seansach, a raczej - jakbyśmy to powiedzieli wówczas - projekcjach mogło uczestniczyć jednocześnie wiele osób. Pierwsza z nich, już komercyjna, odbyła się 28 grudnia 1885 roku w paryskim Salonie Grand Cafe. Zaprezentowano wówczas kilka krótkich filmów o sugestywnych tytułach: "Wyjście robotników z fabryki", "Śniadanie" czy "Polewacz polany". Daleko było im do znanych nam dziś filmów fabularnych. Zapewne dlatego pierwsze zachwyty dość szybko zmieniły się w znudzenie. Ludzie nie bardzo chcieli oglądać w kinie to, co mogli zobaczyć na żywo na ulicy. Potrzebne były ciekawe historie.

Za taką uznawany jest dziś słynny film "Podróż na księżyc" z 1902 roku. To quasi fantazja naukowa, w której jej autor - Georges Méliès - szeroko zastosował triki filmowe wykorzystywane w kinie w następnych latach. Początek XX wieku to czas, w którym film zaczyna powoli wędrować z jarmarków i salonów do sal kinowych. Powstają też pierwsze wytwórnie i nowe gatunki, m.in. komedie czy westerny. W 1915 roku widzowie oglądają przełomowe wówczas "Narodziny Narodu" Davida Griffitha (dynamiczny montaż, spójna narracja). Wszystko oczywiście bez dźwięku.

materiał promocyjnymateriał promocyjny materiał promocyjny

Dźwięk równie ważny jak obraz

Dźwiękowa rewolucja w filmie to lata 20. XX wieku. To wówczas opatentowano metodę zapisu dźwięku na taśmie filmowej, dzięki temu film mógł znacząco zwiększyć siłę oddziaływania. W 1927 roku premierę ma "Śpiewak jazzbandu" w reżyserii Alana Croslanda, w którym widzowie słyszą dialogi oraz śpiew. Od tego momentu historia zauważalnie przyspiesza. Kolejne dekady to czas, w którym film powoli staje się nie tylko rozrywką, ale też formą wyrazu artystycznego i komentarzem rzeczywistości. Pierwszy kolorowy w latach 30. i efekty specjalne, które apogeum osiągną w latach 90.

Domowa rewolucja

Druga połowa XX wieku to też czas, gdy coraz popularniejsze – i możliwe technologicznie – staje się domowe kino. Sprzyja temu popularność telewizorów. Rewolucja zaczyna się w II połowie lat 70. i wchodzi pod strzechy w latach 80., pod postacią tajemniczo na początku brzmiących trzech liter: VHS, czyli Video Home System. Dzięki kasetom VHS możliwe staje się domowe odtwarzanie ulubionych filmów. Wystarczy jedynie prosty magnetowid. Kasety są na wyciągnięcie ręki, w popularnych wypożyczalniach. Co ciekawe, pomimo pojawienia się płyt CD, a potem DVD, kasety VHS były obecne na rynku do 2008 roku.

Era przenośnych odtwarzaczy, dziś już najczęściej Blu-Ray, dzięki którym rodzina mogła uniezależnić się od telewizyjnych ramówek, trwa nadal, choć szerokopasmowy internet wymusił kolejną rewolucję "pod strzechą" - to Video On Demand, czyli wideo na życzenie. Od tego momentu nie trzeba już było mieć fizycznego dostępu do filmu (na płycie, kasecie lub innym nośniku), żeby go obejrzeć. Coś, co początkowo dostępne było tylko w hotelach czy samolotach, stało się nagle powszechne i na wyciągnięcie ręki. Powstały internetowe usługi VOD oraz platformy oferujące rozrywkę dla każdego, za przystępne pieniądze. 

materiał promocyjnymateriał promocyjny materiał promocyjny


      

Na wyciągnięcie ręki. To co chcesz

Jedną z takich cyfrowych platform, łączącą doświadczenia biblioteki na żądanie z telewizją, jest Player.pl, który daje każdemu użytkownikowi dostęp do setek seriali, filmów i programów. Bogata biblioteka to jednak nie wszystko. Serwis to także telewizja na życzenie, w której użytkownik sam wybiera, co chce oglądać, dostosowując listę programów do własnych potrzeb. 

Tutaj podstawową zasadą jest łatwość dopasowania. Po pierwsze możliwość korzystania z serwisu na dowolnym urządzeniu (nawet dwóch jednocześnie), m.in. smartfonie, laptopie, smart TV. Po drugie – dla wszystkich. Można bowiem stworzyć aż 5 profili użytkownika, dla każdego z domowników.

A jakie hity znajdziemy w Playerze? Wśród seriali to na przykład bijąca rekordy popularności "Chyłka", ale też "Szadź" czy "Nieobecni". Znakiem rozpoznawczym Playera są produkcje Player Original. W tym sezonie do Playera trafi aż 9 nowych tytułów z metką Original: "Skazana", "Pajęczyna", "Chyłka-Oskarżenie", "Kontrola 2", "Prince Charming", "Żony Miami", "Behawiorysta" (premiera 4 stycznia) czy "Nieobecni 2". Wśród filmowych hitów znalazły się na przykład "Listy do M. 4" (premiera w Playerze, przed kinem) i najnowsza "Czarna Owca". Już od 24 grudnia widzowie zobaczą w Playerze też niedawny kinowy przebój - "Teściowie".  

materiał promocyjnymateriał promocyjny materiał promocyjny

Co ważne, bogata biblioteka filmów dostępna jest już w podstawowym pakiecie Player.pl.

Smaczku całości dodaje rozbudowana oferta formatów social mediowych. To choćby rozmowy live z gwiazdami, bliższe poznanie ulubionego formatu (behind the scenes, relacje z planów), spotkania na żywo dla fanów z aktorami czy uczestnikami programów, konkursy oraz aktywna grupa fejsbukowa Player bliżej.

Współczesne platformy VOD 3.0 to podobna rewolucja, jak ponad 100 lat temu wynalezienie kina. Można powiedzieć, że czas zatoczył koło, a efekt jest rewolucyjny.