Mikołajki tuż tuż

Mikołajki tuż tuż (shutterstock)

Nie zapomnij o dzieciach. Niech tegoroczne mikołajki będą dla nich wyjątkowe. Niecodzienne pomysły

Dzieci uwielbiają mikołajkowe prezenty i słodycze, ale nic nie ucieszy ich bardziej niż czas spędzony z rodzicami. W tym roku mikołajki wypadają w niedzielę, więc mamy świetną okazję, aby zaplanować na ten dzień coś wyjątkowego. Oto kilka propozycji, które zachwycą maluchy, a i dorosłym nie pozwolą się nudzić.

Mikołajkowe podchody

Oczekiwanie na prezent może być milsze niż sama niespodzianka. Radosną ekscytację, która temu towarzyszy można przedłużyć, a do tego pozwolić dziecku zmierzyć się z wyzwaniem godnym prawdziwego detektywa. Wystarczy zorganizować w domu mikołajkowe podchody. Będziesz do tego potrzebować jedynie papieru, czegoś do pisania i nieco pomysłowości. Jak przebiega zabawa? Niech 6 grudnia dziecko znajdzie w bucie (albo innym miejscu, gdzie zwykle podrzucacie mikołajkowe podarunki) nie prezent, lecz na przykład tajemniczą mapę. Doprowadzi ona do miejsca, gdzie ukryta jest druga wskazówka. Jeśli dziecko trafnie ją odczyta, znajdzie następną karteczkę. I tak dalej, i tak dalej. Aż w końcu trafi do celu, czyli ukrytego w mieszkaniu prezentu.

Podpowiedzi mogą mieć formę zagadek (np. "Cały czas chodzę, ale nigdzie nie ucieknę. Mam tarczę, ale nie będę się bronić. Znajdziesz u mnie kilka wskazówek, ale proszę weź tylko jedną" oznacza, że kolejna karteczka jest za zegarem), rebusów lub zaszyfrowanych wiadomości na karteczkach. Można na nich zapisać również zadania, które dziecko musi wykonać, by otrzymać podpowiedź, np. zaśpiewanie piosenki, zrobienie 15 przysiadów lub powtórzenie łamańca językowego. Uwaga - wymyślanie zagadek bywa trudniejsze niż ich rozwiązywanie, więc lepiej zarezerwuj na to trochę czasu. Nie przesadź jednak z liczbą łamigłówek, a poziom ich trudności dostosuj do wieku dziecka. Pamiętaj również, że nawet najbystrzejsi detektywi miewają chwilowe zaćmienia umysłu (zwłaszcza w niedzielę rano), więc gdy zobaczysz, że maluch utknął, podsuń mu podpowiedź.

Pomocnik Mikołaja

Z badań wynika, że najgłębsze szczęście budzi w ludziach... uszczęśliwianie innych. To tylko pozornie paradoks. Altruistyczne zachowania budują więzi, a satysfakcji, jaką daje zrobienie dobrego uczynku nie da się kupić za żadne pieniądze. Dzieci czasem mogą się wydawać skrajnymi egoistami, ale nawet kilkulatki potrafią czerpać radość z dawania. Pomyśl tylko o wszystkich laurkach przyniesionych z przedszkola, bukietach mleczy dla mamy czy kanapkach z szynką ukradkiem podtykanych psu.

Gdy zatem maluch już nacieszy się już swoim mikołajkowym prezentem, możesz mu zaproponować, by został pomocnikiem świętego Mikołaja i z twoją pomocą zrobił prezenty dla dziadków lub innych członków rodziny. To plan, który pozwoli ci upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - dziecko będzie pękać z dumy, a obdarowanych z pewnością zachwyci takie rękodzieło, nawet jeśli wyjdzie nieco koślawe. Ze starszymi dziećmi można np. zasadzić modny ostatnio las w słoiku lub ozdobić drewniane pudełko za pomocą techniki decoupage'u. "Średniaki" wyżyją się twórczo, malując farbami podkładki pod szklanki (warto by rodzic zabezpieczył wzory bezbarwnym lakierem akrylowym) lub przerabiając słoiki na kolorowe lampiony. Pomocnikami Mikołaja mogą zostać nawet najmłodsze dzieci - którego dziadka czy babcię nie wzruszy plakat z kolorowymi odciskami małych rączek?

Te przykłady nie wyczerpują oczywiście wszystkich możliwości. W internecie można znaleźć setki pomysłów na drobiazgi DIY. Wystarczy wybrać spośród nich coś dopasowanego do umiejętności dzieci i gustu osób, do których mają trafić prezenty.

Śnieg domowej roboty

Powiedzmy to wprost - większość mieszkańców Polski nie ma co liczyć na "białe Święta", o których śpiewał Bing Crosby. Bardziej prawdopodobne, że powtórzy się scenariusz pogodowy z zeszłego roku - trochę śniegu może i spadnie, ale nie będzie po nim śladu zanim ktokolwiek zdąży ulepić bałwana. Dorosłym śnieg kojarzyć się może głównie z codziennym zgarnianiem go z podjazdu, ale dzieci znają biały puch wyłącznie od dobrej strony. Ich tęsknotę za śniegiem dodatkowo pogłębiają przedświąteczne reklamy, w których świat wygląda zupełnie inaczej niż to, co widać za oknem.

Z załatwieniem prawdziwego śniegu mógłby mieć problem nawet prawdziwy święty Mikołaj. Ale sztuczny śnieg każdy może zrobić w domu z dwóch powszechnie dostępnych składników: pianki do golenia (najlepiej użyć bezwonnej pianki dla alergików) i dużej ilości sody oczyszczonej (ok. 7-8 opakowań na jedną piankę). Należy ostrożnie wymieszać je w misce, starając się uzyskać odpowiednio "śnieżną" konsystencję, a potem schłodzić w lodówce. I już - sztuczny śnieg gotowy, by stać się główną atrakcją Mikołajek. Potrzebna jeszcze będzie tylko duża płaska powierzchnia do zabawy. Najlepszy będzie stół lub kawałek podłogi zabezpieczony grubą folią, ceratą albo inną nieprzemakalną podkładką. Co można robić ze sztucznym śniegiem? Prawdę mówiąc, samo ugniatanie go sprawia mnóstwo frajdy. Dla maluchów jest to świetne ćwiczenie integracji sensorycznej, a dorosłym pomoże się odstresować. Ze śnieżnej masy można lepić piguły, robić babki, rysować na niej patyczkiem lub odciskać wzory stemplem. Rodzice, którzy nie boją się bałaganu mogą pokusić się o zafarbowanie "śniegu" na różne kolory za pomocą barwników spożywczych. Sztuczny śnieg można wykorzystać też jako element scenografii. Jeśli dodamy kilka kartonowych domków i szyszki udające choinki, stanie przed nami malownicze zimowe miasteczko.


shutterstock

Magiczny maraton filmowy

Film familijny na Święta? W Polsce odpowiedź może być tylko jedna: "Kevin sam w domu". Łatwiej nam chyba wyobrazić sobie Boże Narodzenie bez choinki niż bez Macaulaya Culkina. Ani myślimy krytykować tę prastarą tradycję. Jednak trochę nam szkoda, że "Kevin" usunął w cień wszystkie inne fantastyczne filmy, które pozwalają poczuć atmosferę Świąt. Może więc Mikołajki będą dobrą okazją, żeby je obejrzeć całą rodziną? Jeśli niektórzy domownicy są jeszcze za mali na "dorosłe filmy", świetnym wyborem będzie "Polarny Express" lub "Klaus". Oba filmy mają fabułę, która wciąga widzów w każdym wieku oraz piękne animacje. Zdecydowanie wyróżniają się na tle świątecznego kiczu, jaki często serwuje się najmłodszym. Do oglądania ze starszymi dziećmi polecamy klasyczne filmy z lat 40., szczególnie "To wspaniałe życie" i "Cud na 34 ulicy". Wbrew pozorom "dzisiejsza młodzież" potrafi docenić stare kino - nie bez powodu istnieje tyle filtrów w stylu retro w aplikacjach do zdjęć. Ale wybór filmu to nie wszystko, ważna jest też cała otoczka seansu. Niech każdy ubierze się w najwygodniejsze i najbardziej przytulne ciuchy, jakie posiada.

Zadbajmy także o zapas poduszek i ciepłych koców. Standardowe przegryzki typu orzeszki i chipsy niech tego wieczoru zastąpią mandarynki i pierniczki, popijane gorącym kakao lub aromatyczną herbatą. W takich warunkach nie sposób nie ulec atmosferze zbliżających się Świąt. W końcu to najbardziej magiczny czas w roku (nawet tak szalonym, jak 2020), jeśli spędzamy go z najbliższymi.