Wszystko zaczęło się w Wielkiej Brytanii

Wszystko zaczęło się w Wielkiej Brytanii (Shutterstock)

Najpierw był "Gin Craze", a potem już poszło. Dziś puby to społeczny fenomen

Brytyjskie puby to coś więcej niż tylko piwne lokale, to swoista instytucja, budująca małe społeczności. Sprawdzamy, co kryje się za tym fenomenem.

Europę można podzielić na różne sposoby. Jest Europa kawy i Europa herbaty. Jest Europa katolicka i Europa protestancka. Mamy wreszcie Europę piwną, winną i wódczaną, a co za tym idzie - Europę pubów, winiarni i karczm. W Polsce w tym zakresie jesteśmy świadkami małej rewolucji. Jeszcze 30 lat temu 70% polskich konsumentów deklarowało regularne spożycie mocnych alkoholi, dziś ten oddetek to 36%. Za to aż 56% udziału w rynku ma piwo. Czy razem z kulturą brodatych miłośników kraftowych porterów i weizenów przywędruje do nas moda na puby z prawdziwego zdarzenia? W Wielkiej Brytanii są one nie tylko wyszynkiem, ale przede wszystkim instytucją?życia społecznego.  

Puby na przekór Francuzom  

Pierwsze puby, w takiej formie w jakiej znamy je teraz i pod taką nazwą, pojawiły się na Wyspach w XVII wieku. Samo słowo "pub" to skrót od "public house", czyli "dom publiczny". Oczywiście angielska nazwa niewiele ma wspólnego z dosłownym polskim tłumaczeniem. W tym przypadku chodzi po prosto o miejsce, do którego każdy ma łatwy dostęp, wprost z ulicy.  
 
Początki pubowej kultury w Wielkiej Brytanii wzięły się, jakże by inaczej, z odwiecznych brytyjsko-francuskich animozji. W XVII wieku Brytyjczycy rozsmakowali się we francuskiej brandy. Władze widząc to, zdecydowały się skierować gusta poddanych na bardziej patriotyczne tory, zachęcając do produkcji i konsumpcji rodzimego ginu. Niestety, te działania okazały się być aż nadto skuteczne - przez cały XVIII wiek rząd jego królewskiej mości zajmował się usuwaniem skutków tzw. Gin Craze, czyli nadmiernej brytyjskiej miłości do ginu.  
 
Rząd uznał, że do walki z ginem najlepiej nadaje się piwo - i w 1830 ustanowił Beerhouse Act, który regulował i ułatwiał zakładanie pubów. W 1838 r. w Wielkiej Brytanii było już zarejestrowanych 46 000 lokali sprzedających piwo - to więcej niż?dziś. Rewolucja przemysłowa też przyczyniła się do rozkwitu piwnych barów, zasilając je klientelą - zazwyczaj zmęczonymi robotnikami, którym po pracy należy się chwila odpoczynku.  
 
Pamiątką po szalonych czasach Beerhouse Act i niepiśmiennej klienteli są nietypowe nazwy pubów. Musiały one być charakterystyczne i tak samo łatwe do zapisania co do namalowania na szyldzie w postaci obrazka. Obok najpopularniejszego na Wyspach Czerwonego Lwa, czy Korony, mamy więc bardziej kreatywne nazwy, jak Ferret and Firkin in a Balloon Up the Creek (Fretka i Beczułka w Balonie w Zatoce), ukochany przez Tolkiena oksfordzki Eagle and Child (Dziecko i Orzeł) czy Elephant and Castle (Słoń i Zamek), od którego nazwę wzięła jedna z subdzielnic Londynu. 

Rzutki i mecze  

W XX wieku rozkwitła kultura pubowa. Puby, zwłaszcza na wsiach, przyjęły rolę osiedlowego domu kultury i centrum wymiany informacji. Zapewniały rozrywkę i były miejscem, gdzie po pracy zawsze można było spotkać znajomych. W miastach przyjęło się, że każdy ma "swój" pub, do którego chodzi kilka razy w tygodniu, tzw. "local". Poszerzyła się także oferta rozrywkowa proponowana przez puby: wraz z rozwojem telewizji zaczęto przychodzić do pubów na mecze, pojawiły się także rzutki i towarzyskie wydarzenia, takie jak wieczory z quizami (tzw. quiz nights albo trivia nights). 
 
Jeśli chodzi o ofertę konsumpcyjną to była raczej uboga: piwo, piwo, orzeszki i piwo. Puby z drugiej połowy XX wieku to zadymione piwiarnie, które zapewniały towarzystwo, a nie jak dziś hybrydy piwnego baru i restauracji. Dziś pubowa atmosfera zmieniła się. Współczesne brytyjskie puby to miejsca, do których można przyjść bez umawiania się ze znajomymi, samotnie albo w grupie. Porozmawiać ze znajomymi przy barze albo poczytać samotnie książkę. Ciągle można też przyjść na wieczory z quizami. To połączenie baru, restauracji i świetlicy. 
 
Brytyjskie puby okazują się być nieocenioną pomocą w walce z jedną z największych plag XXI wieku: samotnością. Kilka lat temu Departament Psychologii Uniwersytetu w Oksfordzie opracował raport, który wykazał, że puby są tak zwanym "trzecim miejscem", czyli miejscem niebędącym pracą ani domem, gdzie nawiązuje i podtrzymuje się więzi społeczne, które z kolei są kluczowym elementem w utrzymywaniu dobrostanu psychicznego.  
 
Małe puby okazały się szczególnie istotne, jako miejsce w którym odbywają się wydarzenia spajające społeczność, na przykład świętowanie zwycięstw lokalnej drużyny krykieta. Osoby, które deklarowały regularne odwiedzanie "swojego" pubu miały lepsze wyniki takich kategoriach jak satysfakcja z życia, liczba przyjaciół czy zaufanie do bliźnich.  
 
Wybierając się do pubu w Wielkiej Brytanii, warto przyswoić sobie specyficzny savoir vivre. Po pierwsze - zamawiamy przy barze. Kolejka w sensie fizycznym nie istnieje, ale istnieje w głowie barmana, który pamięta, kto przyszedł pierwszy. A propos kolejki: jeśli przychodzimy w grupie, to trzeba nastawić się na to, że każda osoba przynajmniej raz stawia piwo całej grupie. W zatłoczonym pubie po złożeniu zamówienia i odebraniu szklanek, należy szybko zwolnić miejsce innym, a przy zamawianiu piwa "z kija" domyślną wielkością jest pinta, czyli nieco powyżej pół litra - jeśli celujemy w małe piwo, to trzeba to zaznaczyć. 


Shutterstock

Czy puby przetrwają?  

Od kryzysu w 2007 r. liczba pubów sukcesywnie spada. Przyczyn jest kilka, przede wszystkim zmieniające się?gusta klienteli. Kiedyś pub był pachnącym piwem i tytoniem lokalem, w którym do jedzenia serwowano co najwyżej orzeszki. Dziś wymagania są większe - klienci chcą dobrze zjeść, a to wprowadza szereg nowych wyzwań dla właścicieli.  
 
Do pubowego kryzysu przyczyniają się również kwestie finansowe - licencje na transmitowanie meczów i czynsze rosną, co przekłada się na koszt piwa. Przyzwoitej jakości alkohol da się kupić w każdym supermarkecie w znacznie niższej cenie niż?w pubie, więc pokusa zostania w domu rośnie.  
 
Wreszcie, wszystko to, co znajdowano w pubach jeszcze trzydzieści lat temu, czyli towarzystwo, informację i rozrywkę, dziś millenialsi znajdują w mediach społecznościowych - za darmo i bez wychodzenia z domu.  
 
Czy kultura pubowa się utrzyma? W zeszłym roku odnotowano w Zjednoczonym Królestwie 39 130 lokali tego typu, co oznacza pierwszy od kilkunastu lat wzrost liczby tych przybytków - co prawda o jedyne 319 lokali, ale być może jest to zapowiedź odbicia się?trendu.