Koniec roku to dobry czas na zakup samochodu

Koniec roku to dobry czas na zakup samochodu (Shutterstock)

Koniec roku to dobry czas na zakup samochodu. Powodów jest kilka

Od dawna nosisz się z zamiarem zakupu nowego samochodu prosto z salonu? Lepszego momentu jak koniec roku nie będzie. To nie fanaberia, a dobry i rozsądny wybór. Sprawdzamy korzyści i rozprawiamy się z najpopularniejszymi mitami.

Wizyta u dealera samochodowego to nie to samo, co szybka przebieżka wśród aut zaparkowanych na placu komisu samochodowego. Owszem - i tu, i tu będzie ekscytacja, ciekawość, chęć zrobienia interesu życia. A tego ostatniego można dokonać nie tylko kupując auto z drugiej ręki. Podczas wyprzedaży rocznika u dealerów można liczyć na bardzo duże upusty. Auto, które jeszcze kilka miesięcy temu było poza twoim, nawet najbardziej śmiałym budżetem, teraz może mieścić się w limicie, a nawet dostaniesz do niego kilka gratisów. Zanim jednak weźmiesz wolne w pracy i zaczniesz podróż po salonach, sprawdź, jakie są plusy kupna nowego auta i czy warto się przejmować powtarzanymi powszechnie "minusami".

Wiedza, doświadczenie lub fachowa pomoc

Żeby kupić porządne auto w komisie, trzeba znać się na rzeczy. Nie bez powodu laicy zapraszają na wstępne oględziny przyjaciela lub zaprzyjaźnionego mechanika. Jeśli auta są zadbane, czyste i stoją w idealnie równych rzędach, łatwo stracić czujność. Można wówczas dać się nabrać na opowieści sprzedawcy w stylu, że za tym Niemiec płakał, jak sprzedawał, tym dziadek raz w tygodniu jeździł do kościoła, tamto należało do matki niemowlaka, która nigdy nie przekroczyła 50 km/h, a ten w rogu posesji ma przejechane tylko 70 tys. km, chociaż rok produkcji to 2003. Do tego dochodzi jeszcze wykluczenie napraw powypadkowych, ocena stanu technicznego, oszacowanie kosztów ewentualnych napraw i wymiany części, które zużywają się w trakcie eksploatacji. Oczywiście można z każdym autem jeździć do zaufanego serwisu, ale to kosztuje. Często sporo. Nie można jednak powiedzieć, że w komisie nie da się kupić perełki. Jasne, że tak. Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość, zainwestować sporo pieniędzy i mieć trochę szczęścia.

Wszystkie te problemy odchodzą w zapomnienie, jeśli zdecydujemy się na zakup nowego auta. Wyobraź sobie, jak do niego wsiadasz. Nie zastanawiasz się, czy ktoś w nim palił, czy na tylnych siedzeniach były przewożone psy i jaki tak naprawdę ma przebieg. Wsiadasz i jedziesz. To od ciebie zależy, jaka będzie historia tego auta i jego późniejsza wartość przy sprzedaży. A zapach, jaki unosi się wewnątrz nowego auta, brak jakichkolwiek zabrudzeń tapicerki i błyski karoserii powodują, że po prostu chce się o nie dbać. Czy to strata pieniędzy? Przecież już w momencie wyjazdu z salonu wartość takiego auta drastycznie spada, powiesz. Zaraz do tego wrócimy. Najpierw plusy, bo tych jest naprawdę sporo.

Wyprzedaże rocznika to szansa na korzystny zakup
Wyprzedaże rocznika to szansa na korzystny zakup. fot. Shutterstock

Po pierwsze: niższa cena

W zależności od marki i modelu, korzystając z wyprzedaży rocznika możemy liczyć na upust w wysokości od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych. To duża różnica. Ponadto poza rejestracją i ubezpieczeniem nie ponosimy dodatkowych kosztów. W przypadku zakupu auta z komisu (nawet po okazyjnej cenie i sprawnego) musimy liczyć się z ryzykiem dodatkowych nakładów finansowych, nie mówiąc już o dokładnym sprawdzeniu auta w swoim warsztacie jeszcze przed zakupem. To niby tylko kilkaset złotych, ale jeśli kilka razy z rzędu trafimy źle, łącznie możemy wydać kilka tysięcy na samo sprawdzanie pojazdów. Niektóre salony przyjmują stare auta (po spełnieniu pewnych kryteriów) w rozliczenie. Nasz stary samochód może więc w części pokryć koszty nowego, a przy okazji spada nam kłopot z jego sprzedażą na własną rękę. Warto o to dopytać.

Po drugie: możliwość negocjacji

I czasami są one naprawdę zaciekłe! Dealerowi też zależy na sprzedaży, dlatego warto porozmawiać o jeszcze większym upuście. Szczególnie jeśli jest to auto wystawowe, które stało już w salonie lub było na kilku jazdach próbnych. Cena, którą widzimy w przygotowanej przez salon ofercie, nie jest ostateczna - producent nie narzuca dealerowi, za jaką kwotę pojazd musi zostać sprzedany. Może się więc okazać, że jeśli nasze rozmowy pójdą pomyślnie, dealer sprzeda auto ze stratą. Negocjować można także w kwestii różnych bonusów. Jakich? Już wyjaśniamy.

Po trzecie: dodatki

W tym temacie można naprawdę sporo wytargować. Często sprzedawcy sami oferują różne gratisy, by zachęcić nas do zakupu. Może to być komplet opon, dywaniki, bagażnik rowerowy, łańcuchy śniegowe, niższa cena za obowiązkowy przegląd lub jej całkowity brak, atrakcyjny koszt ubezpieczenia czy sposób finansowania. Czasami może to być także dłuższa gwarancja.

Po czwarte: planowane restrykcje

1 stycznia 2020 roku w życie wchodzą zaostrzone przepisy dotyczące emisji CO2, które istotnie wpłyną zarówno na konieczność wprowadzenia zmian technologicznych, jak i cen samochodów. Auta sprzedawane na terenie Unii Europejskiej będą musiały spełniać limit maksymalnej emisji na poziomie 95 g CO2/km. Restrykcje będą dotyczyły wszystkich nowo rejestrowanych pojazdów. Słowem - będzie drożej. Niektórzy producenci już w połowie tego roku zaprezentowali nowy cennik aut z uwzględnieniem konieczności zmiany technologii, by dostosować się do norm. Jeśli nie masz nieograniczonego budżetu na samochód i w najbliższych latach raczej nie będziesz go miał, wyprzedaż rocznika 2019 jest najlepszym momentem na zakup nowego samochodu z salonu.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze samochodu?
Na co zwrócić uwagę przy wyborze samochodu? fot. Shutterstock

I po piąte: wejście w nowy rok z przytupem

Można się śmiać, ale dla wielu osób zakończenie jednego roku i rozpoczęcie nowego jest dużym wydarzeniem. Robimy noworoczne postanowienia, zapisujemy się na siłownię, rzucamy palenie, zaczynamy zdrowiej się odżywiać, decydujemy się zmienić pracę - mówiąc krótko: jesteśmy pozytywnie nastawieni, pełni werwy i przekonani, że ten nadchodzący rok będzie należał do nas. Zakup nowego samochodu można spokojnie dorzucić do tej listy. Nowy rok, nowy ty, nowe auto.

No dobrze, to w czym tkwi haczyk?

Czy zakup nowego auta z salonu ma jakieś wady? To zależy, jak na to spojrzeć. Na pewno musisz mieć świadomość, że decydując się na samochód z wyprzedaży rocznika nie masz możliwości jego konfiguracji. Nie będziesz mógł spędzić wielu wieczorów nad katalogami i zastanawiać się, jaki kolor wybrać, czy ta tapicerka będzie pasowała, czy wziąć automat, czy nie. Niestety, musisz wybierać w tym, co już zostało wyprodukowane. Na szczęście modele te na ogół prezentują wysoki poziom, a jednocześnie są "uniwersalne" - większości klientów powinny się podobać. To swojego rodzaju "pewniaki". Jednak panuje tu zasada "kto pierwszy, ten lepszy". Im szybciej zainteresujesz się ofertą dealera, tym większy będziesz miał wybór. Z drugiej jednak strony, im dłużej będziesz zwlekał, tym ceny będą niższe. To, co jest wadą, może być też zaletą - zależy, jak do tego podejdziesz.

Drugim zagadnieniem, które potencjalnym nabywcom spędza sen z powiek, to znaczny spadek wartości auta z racji tego, że w dowodzie rejestracyjnym widnieje rok produkcji. Oznacza to, że kupując auto np. w grudniu, już w styczniu według papierów ma rok. I można się pocieszać, że ma na liczniku jedynie kilkaset kilometrów, ale dokumentów nie oszukasz. Decydując się na sprzedaż takiego auta np. rok czy dwa po zakupie, faktycznie stracimy sporo pieniędzy, ale jeśli zrobimy po na przykład po pięciu czy sześciu latach użytkowania, różnicy już nie będzie. Ponadto ostateczna cena, za jaką sprzedaż auto zależy od tego, jaki będzie jego stan techniczny i wizualny. Jeśli będziesz dbać o samochód (a zapewniamy, że nowiuteńkie auto zawsze jest oczkiem w głowie), możesz za nie dostać naprawdę sporo!

I to jest właśnie główna zaleta zakupu samochodu z salonu - wiesz o nim wszystko i to ty piszesz jego historię.