Żyj w stylu lagom

Żyj w stylu lagom (Shutterstock)

Żyj "w sam raz". Sprawdź, co w praktyce oznacza szwedzkie lagom

Piękne krajobrazy, zrównoważony rozwój, atrakcyjny tryb życia - na czym polega sekret naszych sąsiadów zza morza? Być może kryje się on w prostym słowie: lagom, czyli umiarkowanie, i jest jedną z podstaw szwedzkiej kultury.

Najpierw świat usłyszał o duńskim "hygge". Uprościliśmy je sobie i sprowadziliśmy do szeroko pojętej przytulności. Tymczasem "hygge" to znacznie więcej - to nie tylko siedzenie pod kocem, przy trzaskającym kominku, kiedy w kominie gwiżdże wiatr. "Hygge" to wszystkie miłe, spokojne aktywności, które działają jak balsam dla duszy: spacer po jesiennym lesie, spotkanie na kawę z przyjaciółką albo praca w ogrodzie. Jazda kolejką górską albo wyjście do klubu "hyge" już nie są.

Po "hygge" przyszła kolej na "lagom", które jest znacznie trudniejsze do uchwycenia. W bardzo wolnym tłumaczeniu znaczy tyle co "w sam raz" i kojarzy się z mało docenianymi umiarem i równowagą. Powoli "lagom" zaczęło się kojarzyć ze szwedzkim trybem życia w ogóle: urodziwymi wysportowanymi blondynami, dbaniem o środowisko, prostymi ale dobrze urządzonymi wnętrzami i ogólnym zadowoleniem z życia.

Istotę lagom po części oddaje etymologia tego słowa. "Lag" oznacza w staronordyckim "prawo", ale też "zespół", "drużynę", "wspólnotę" - ważne słowa w wikińskich społecznościach, które żeby przetrwać w niegościnnym klimacie, musiały wypracować głęboką troskę jej członków o siebie wzajemnie. Kiedy więc taki "lag" spotykał się wieczorem przy ogniu, nazywało się to "laget om" - siedzenie we wspólnocie. W takich momentach w obieg puszczano róg z miodem. Każdy z wikingów powinien skosztować miodu z umiarem, tak, żeby starczyło dla wszystkich. W ciągu wieków "laget om" skróciło się do "lagom", i zaczęło oznaczać bardzo wiele rzeczy, zależnie od kontekstu.

Czyli jak żyć?

W wolnym tłumaczeniu oznacza to umiar, życie w taki sposób, żeby mieć czas i energię na pracę, bliskich i dla siebie, ale na spokojnie, bez brawurowej ekwilibrystyki w kalendarzu i pędzenia w pośpiechu z pracy na zajęcia pilatesu wciśniętego przed rodzinną imprezą. To życie bez ekstrawagancji, które szczęście znajduje w prostocie i realistycznych oczekiwaniach. Ktoś, kto żyje według "lagom" będzie wolał mniej prestiżowe zajęcie, które daje mu czas dla siebie i rodziny, niż świetnie płatną, ale bardzo wymagającą czasowo posadę. Wybierze niezawodny samochód w rozsądnej cenie, a nie lśniący kabriolet i wakacje na Mazurach, na których odpocząć można dokładnie tak samo jak na Bali. W planie tygodnia wyznawcy "lagom" na pewno bez problemu znajdzie się miejsce na "fikę" (kolejne ważne pojęcie w szwedzkiej kulturze), czyli na kawę z przyjaciółmi. Taki styl życia podoba się coraz większej liczbie osób, nie tylko w Szwecji.

Przeprowadzone w 2018 roku badanie Country RepTrak, mierzące reputację poszczególnych państw, przyznało Szwecji pierwsze miejsce na 55 badanych krajów (Polska zajęła trzecie miejsce, o cztery pozycje wyprzedzając Stany Zjednoczone). W badaniu brano pod uwagę między innymi takie czynniki jak atrakcyjność stylu życia, etyczną politykę, piękno krajobrazu, bezpieczeństwo czy życzliwość mieszkańców. To przykład na to, jak dobrze może działać soft power: mądra delikatna dyplomacja, która zakłada promowanie się poprzez pozytywne "miękkie wartości", które kojarzą się z danym państwem, a nie "hard power": militaryzm i ekonomię.

Żyj 'w sam raz', czyli jak?
Shutterstock

Czym zasłużyła sobie Szwecja na tak wysokie miejsce? Być może odpowiedź znajdziemy w statystykach - wyłania się z nich właśnie równowaga: między pracą i czasem wolnym, rozwojem i dbaniem o naturę, samorozwojem i dbaniem o innych. Kiedy spojrzymy na Szwecję w liczbach, na pewno zauważymy legendarną już troskę o środowisko. Szwedzi mogą się cieszyć lasami, które pokrywają znaczą część powierzchni kraju, a 54 proc. prądu w szwedzkich gniazdkach pochodzi z odnawialnych źródeł energii. To rekord w Unii Europejskiej. Podobnie rzecz ma się z odpadami. Recyklingowi podlega aż 99 proc. szwedzkich śmieci, istnieje nawet słowo oznaczające oddawanie butelek za kaucją: panta. Mając tak wspaniałą i zadbaną przyrodę, Szwedzi chętnie z niej korzystają - wycieczki za miasto są popularną i formą spędzania wolnego czasu, bardzo "lagom". Sprzyja temu allemansrätten, czyli prawo każdego Szweda do przebywania wszędzie na łonie natury - jeśli tylko teren nie jest czyimś ogrodem, posesją albo polem, można na niego wejść, a nawet rozbić namiot.

Więcej czasu dla siebie

Jeśli chodzi o balans między życiem rodzinnym a pracą, to możemy Szwedom tylko pozazdrościć: według badań z 2016 roku, szwedzcy pracownicy plasują się na czwartym miejscu w rankingu zadowolenia z pracy. Co z rodziną? Szwedzcy rodzice mają prawo do szesnastu miesięcy płatnego urlopu rodzicielskiego - ten okres powinien być podzielony pomiędzy oboje rodziców i ojcowie chętnie z niego korzystają, spędzając z dzieckiem trzy do dziewięciu miesięcy. To zjawisko ma nawet swoją nazwę: latte papa to modni wielkomiejscy panowie na urlopie ojcowskim, którzy w markowych t-shirtach i kawą na wynos w dłoni widziani są ze swoimi drogimi czterema kółkami - designerskimi wózkami dziecięcymi z potomstwem w środku. Co jeszcze oprócz spacerów po sztokholmskich parkach mogą robić latte papas? Na pewno przynajmniej część z nich zajmuje się tym, na co zabiegani polscy rodzice nie mają czasu - czytają książki. Aż 74 proc. Szwedów deklaruje, że w ciągu ostatniego roku przeczytało przynajmniej jedną książkę.

Czego jeszcze możemy nauczyć się od Szwedów? Na pewno egalitaryzmu i mocnego stąpania po ziemi. Ingvar Kamprand, założyciel sieci IKEA, do końca życia jeździł swoim starym volvo. Samochód spełniał swoją rolę - miał przetransportować właściciela z punktu A do punktu B. To typowy przejaw szwedzkiej skromności i umiarkowania, czyli właśnie "lagom". Swoją drogą, Szwedzi powiedzieliby, że Kamprand był bardzo jordnära, czyli dosłownie "bliski ziemi": pragmatyczny i konkretny - to kolejna szwedzka cecha, szczególnie istotna w kontekście etyki pracy.

Dwa lata temu na rynku pojawiła się książka Beaty Chomątowskiej pt. "Jakoś to będzie - Szczęście po polsku". BBC od razu okrzyknęło ją polską alternatywą dla "lagom" i "hygge", i manifestacją polskiej zaradności i pogody ducha w trudnych sytuacjach. Fakt, nas historia oszczędzała mniej niż Szwedów, ale być może więcej nas łączy niż dzieli. Coraz bardziej interesujemy się ekologią, 74 proc. Polaków regularnie segreguje odpady, a 83 proc. rezygnuje z foliówek na rzecz toreb wielorazowego użytku. Powoli, ale konsekwentnie młodzi tatusiowie przekonują się też do urlopu ojcowskiego. Zimą nad Wisłą nie ma nic bardziej "hygge" niż grzane wino, a na "fikę" spotykały się już nasze mamy i babcie. Allemansrätten też działa u nas całkiem nieźle. Niedługo może się okazać, że tym, co dzieli Szwedów i Polaków najbardziej jest Bałtyk.