Tajemnicze zdarzenia inspirują filmowców

Tajemnicze zdarzenia inspirują filmowców (Fot. Pexels.com)

5 prawdziwych, tajemniczych zdarzeń, które zainspirowały twórców filmów

Kiedyś formułka "film oparty na faktach" kojarzyła się z kinem obyczajowym, wojennym lub z filmowymi biografiami. Dziś coraz częściej "prawdziwymi wydarzeniami inspirowane są" nawet horrory o nawiedzonych domach czy filmy science-fiction o osobach rzekomo uprowadzonych przez kosmitów. A przynajmniej tak twierdzą ich twórcy, by ściągnąć do kin większą liczbę widzów.

Z reguły w przypadku filmu opartego na prawdziwych wydarzeniach sprawa jest jasna: dobrze udokumentowana w książkach czy artykułach prasowych historia zostaje przerobiona na dwu- lub trzygodzinny film. Widz - oprócz rozrywki - dostaje prawdziwy kawałek czyjegoś życia. A twórca filmu nie musi się obawiać zarzutów o niewiarygodny scenariusz. Bo przecież to wszystko się wydarzyło! No, z grubsza.

Są jednak i takie filmy, które opowiadają widzom historie tajemnicze, do dziś nie w pełni wyjaśnione. Zagadki, których nikt nigdy nie rozwikłał. Śledztwa, które utknęły w martwych punktach. Opowieści o mordercach, których nikt nigdy nie zidentyfikował. Paranormalne historie, które łatwo byłoby podważyć, gdyby nie świadkowie. Oto 7 filmów zainspirowanych prawdziwymi, tajemniczymi wydarzeniami.

1 "Koszmar z ulicy Wiązów"

Historia o Freddym Kruegerze - mordercy polującym na nastolatki w ich snach - to jeden z najsłynniejszych horrorów w historii gatunku. Film, który doczekał się aż siedmiu kontynuacji i rebootu. Jednak niewiele osób wie, że opowieść o demonie w pasiastym swetrze została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Oddajmy głos Wesowi Cravenowi, zmarłemu kilka lat temu twórcy "Koszmaru z ulicy Wiązów".

- Przeczytałem w Los Angeles Times artykuł o rodzinie, która uciekła z kambodżańskich pól śmierci [określenie miejsc, w których odbywały się ludobójstwa ofiar reżimu Czerwonych Khmerów - przyp. aut.] i udało jej się przedostać do Stanów - opowiedział Craven w wywiadzie udzielonym stronie Vulture.com. - Wszystko było w porządku do czasu, gdy młodszy syn zaczął śnić bardzo niepokojące koszmary. Chłopak starał się nie spać przez wiele dni, bo - jak zwierzył się rodzicom - bał się, że jeśli zaśnie, to dorwie go to, co mu się śni. Gdy wreszcie zapadł w sen, rodzice pomyśleli, że kryzys został zażegnany. Ale w środku nocy usłyszeli krzyk. Ich syn był już martwy, gdy dobiegli do jego łóżka. Zmarł w trakcie koszmaru. Ta historia młodego człowieka, który przeżywał horror, w który powątpiewali wszyscy starsi od niego, stała się głównym wątkiem "Koszmaru z ulicy Wiązów".

Dr Arif Akhtar napisał o tej sprawie artykuł dla Medium. Choć nie udało mu się dotrzeć do artykułu opisanego przez Cravena, znalazł tekst późniejszy, również opublikowany w Los Angeles Times. Z notki z 24 kwietnia 1988 roku dowiadujemy się, że "po prawie dekadzie wciąż nie wiadomo, co było przyczyną nocnych zgonów młodych uchodźców z Azji Południowej". Z dalszej części artykułu wynika, że analogicznych przypadków nie odnotowano w żadnej innej grupie etnicznej, a problem dotyczył niemal wyłącznie mężczyzn. W najgorszym, 1981 roku w trakcie snu zmarło 26 uchodźców z Laosu, w większości wywodzących się z ludu Hmong . Wszyscy zmarli niedługo po przybyciu do USA - średnio kilkanaście miesięcy.

Teorii na temat tych konkretnych przypadków Zespołu Nagłej Niewyjaśnionej Nocnej Śmierci (angielski skrót: SUNDS) jest wiele. Wspomniany artykuł z Los Angeles Times sugerował niskiej jakości jedzenie spożywane w obozach dla uchodźców lub w ich ojczyznach. Inna teoria mówi, że Hmongowie umierali wskutek stresowej reakcji na paraliż przysenny. Co więcej: gdy w społeczności Hmongów rozeszła się wieść o kolejnych przypadkach śmierci w trakcie snu, część mężczyzn zaczęła... unikać snu lub spać bardzo płytko, ustawiając sobie budzik tak, by co chwilę wyrywał ich z drzemki. Paradoksalnie w ten sposób zwiększali sobie szansę na śmierć w trakcie snu.

2. "Obecność"

Znane z "Obecności" małżeństwo Eda i Lorraine Warrenów - pary zajmującej się sprawami paranormalnymi - to naprawdę istniejące osoby. Ed zmarł w roku 2006, Lorraine żyje do dziś, udziela wywiadów, a nawet jeździ na popularne konwenty filmowo-komiksowe. No i bywa na premierach kolejnych części "Obecności", fotografując się z hollywoodzkimi gwiazdami odgrywającymi wydarzenia zawarte pierwotnie w książce "The Demonologist: The Extraordinary Career of Ed and Lorraine Warren" (tytuł polski: Ed i Lorraine Warren. Demonolodzy"). Ba - Lorraine zagrała nawet niewielką rolę w pierwszej części "Obecności".

Czym dokładnie zajmowali się Warrenowie? Z ich wspomnień wynika, że w trakcie demonologicznej kariery mieli do czynienia z duchami, demonami (z których jeden przedstawiał się jako "wilkołak"), a nawet Wielką Stopą, z którą Lorraine miała nawiązać telepatyczny kontakt.

Powstała w 2013 roku "Obecność" Jamesa Wana nie była pierwszym filmem powstałym na podstawie opowieści Warrenów. Sama sprawa nawiedzonego domu zbudowanego przy farmie w Amityville zainspirowała kilkanaście filmów.

Historia opisana w filmie Wana miała swój początek w 1971 roku, w którym rodzina Perronów wprowadziła się do starego, ponadstuletniego domostwa w Rhode Island. Od samego początku familię nawiedzały duchy - zarówno te "nieszkodliwe", jak i "złe". Część z nich ujawniała się tylko niektórym domownikom. Najgroźniejszy duch miał należeć do Bathsheby Sherman, oskarżonej w XIX wieku o bycie czarownicą.

Gdy Carolyn Perron - głowa rodziny - zbadała przeszłość farmy, okazało się, że doszło na niej do kilku samobójstw i tajemniczych śmierci, a także gwałtu i morderstwa 11-letniej dziewczynki. Rodzina twierdzi, że po jakimś czasie była już tak zmęczona nawiedzeniami, że wezwała Eda i Lorraine Warrenów. Czy słynne małżeństwo pomogło Perronom? Tej historii nie zdradzimy - "Obecność" opisuje ją dosyć wiernie.

3. "Zodiak"

Odejdźmy na chwilę od spraw paranormalnych do tych wiarygodniej udokumentowanych. I być może jeszcze bardziej przerażających.

Pod koniec lat 60. po San Francisco grasował morderca o pseudonimie Zodiak. Z całą pewnością zamordował pięć osób (choć sam twierdził, że było ich 37): parę nastolatków na pierwszej randce, 22-letnią mężatkę Darlene Ferrin, studentkę Cecelię Ann Shepard i taksówkarza Paula Stine'a. Wyżej wspomniane spotkania z Zodiakiem przeżyły dwie osoby: postrzelony z broni palnej Michael Mageau i ośmiokrotnie dźgnięty nożem Bryan Calvin Hartnell. Ofiar morderstw Zodiaka nic nie łączyło, a on sam nie miał żadnych typowych motywów. Choć w jednym z listów wysłanych do mediów twierdził, że lubi zabijać ludzi, bo to świetna zabawa, a gdy umrze, to pójdzie do Raju, a jego ofiary staną się jego niewolnikami.

Sam Zodiak często kontaktował się z mediami i z policją: dzwonił na komisariaty, wysyłał do redakcji zaszyfrowane listy (do jednego z nich załączył fragment zakrwawionej koszuli jednej z ofiar), a raz osoba podająca się za Zodiaka zadzwoniła do nadawanego na żywo programu telewizyjnego.

Policja nigdy nie odkryła prawdziwej tożsamości Zodiaka, choć podejrzanych było wielu. Filmów mniej lub bardziej wprost inspirowanych jego sprawą powstało sporo, z "Brudnym Harrym" na czele. Najciekawszym z nich jest prawdopodobnie "Zodiak" Davida Finchera z 2007 roku, powstały na podstawie książek Roberta Graysmitha, słynnego badacza sprawy Zodiaka. Reżyser nie tylko tłumaczy na język filmu hipotezy Graysmitha, ale też z ogromną pieczołowitością rekonstruuje jego morderstwa.

4. "Uprowadzenie"

Film "Uprowadzenie" (oryginalny tytuł: "Fire in the Sky") powstał w 1993 roku, na fali modnych w tamtej dekadzie opowieści o UFO (w tym samym roku wyemitowany został pierwszy odcinek "Z Archiwum X"). Dotyczy on sprawy Travisa Waltona, drwala, który twierdził, że został porwany przez UFO w listopadzie 1975 roku.

Walton wracał wówczas do domu wraz z kolegami. W pewnym momencie zobaczyli z samochodu dziwną łunę. Pojechali do światła, a na miejscu zastali statek w kształcie spodka o ok. 5-metrowej średnicy. Walton jako jedyny pobiegł w stronę pojazdu, a ten... wystrzelił w niebo i zniknął razem z nim.

Waltona poszukiwano przez 5 dni. Po tym czasie mężczyzna zadzwonił z budki telefonicznej, niedaleko której obudził się na ziemi. Był głęboko straumatyzowany i opowiadał o niskich, łysych humanoidach, a także ludziach, których napotkał w środku. Świadków zdarzenia - kolegów z pracy Waltona - przebadano wariografem. Wynik wykazał, że mężczyźni rzeczywiście mieli zobaczyć coś, co uznali za statek kosmiczny.

Sam Walton z kolei do dziś utrzymuje, że znajdował się w środku Niezidentyfikowanego Obiektu Latającego. Nie brakuje jednak sceptyków, którzy wypominają m.in., że sam Walton kilkukrotnie był badany wariografem, a wyniki nie zawsze wskazywały, że mówił prawdę.

5. "Czarna Dalia"

To prawdopodobnie najbardziej znana z opisywanych w tym tekście historii. Niewyjaśniona do dziś sprawa morderstwa 23-letniej Elizabeth Short wielokrotnie inspirowała filmowców, z Fritzem Langiem, reżyserem słynnego "Metropolis", na czele. O morderstwie Short opowiedział również Brian de Palma w "Czarnej Dalii" z 2006 roku.

15 stycznia 1947 w Los Angeles, na trawniku znajdującym się obok chodnika w terenie zabudowanym, znaleziono zmasakrowane zwłoki dziewczyny. Ciało pozbawione było krwi, zostało też przepołowione. Obie połowy były nagie, z nogami i ramionami rozłożonymi na boki. Ciało nosiło ślady skrępowania, a usta zostały rozcięte na policzkach. Ciało było pocięte również w innych miejscach, w tym w okolicach krocza. Z całą pewnością Short była przed śmiercią torturowana.

Śledztwo trwało dwa lata, w trakcie których przesłuchano potencjalnych świadków i podejrzanych. Nikomu nigdy nie udowodniono morderstwa Elizabeth. Wiele osób żyje tą sprawą do dziś - coraz to nowsze hipotezy powstają do dziś (jedna z nich zakładała, że mordercą mógł być... Orson Welles, który w trakcie śledztwa nigdy nie był podejrzanym w oczach policji).