'Znaki'

'Znaki' (Fot. AXN)

Jakub Miszczak: Pojechaliśmy w Góry Sowie kręcić serial "Znaki". A mieszkańcy sami zaczęli opowiadać nam niezwykłe historie

Z reżyserem nowego serialu kryminalnego AXN "Znaki" rozmawiamy o Górach Sowich , tajemniczym morderstwie i lokalnych tajemnicach.

WIĘCEJ NA TEMAT SERIALU ZNAKI PRZECZYTASZ TAKŻE NA STRONIE AXN.PL

Gazeta.pl: Dlaczego Góry Sowie? Skąd wybór tej okolicy na miejsce akcji? Co Cię do nich przyciągnęło?

Jakub Miszczak: Pomysł narodził się w głowach naszych scenarzystów. Błażej Przygodzki już dawno zamierzał napisać książkę o Górach Sowich, więc jest prawdziwym ekspertem od tej okolicy.

Góry Sowie mają ogromny potencjał. Chyba nie ma miejscowości, która by nie skrywała co najmniej kilku, często przedziwnych, tajemnic. Wiele związanych jest z II wojną światową. Ukryte schrony, tajemnicze ruiny, podziemne miasto, jeziorka, sztolnie, zamki, pałace, skalne miasto - czego tam nie ma. Gdziekolwiek byśmy nie kręcili zdjęć, przychodzili do nas miejscowi i opowiadali kolejne niesamowite historie. Mniej lub bardziej prawdopodobne, ale wszystkie niezwykle ciekawe. Wydawało nam się, że to idealne miejsce akcji dla takiego serialu jak "Znaki", gdzie tajemnice i ich odkrywanie to samo sedno akcji.


Fot. AXN

Znaleźliście w okolicy jakieś wyjątkowe plenery, które zagrały w "Znakach"?

Mieliśmy świetnego człowieka od lokacji, który  pokazał nam niezwykłe miejsca. Jestem z Wrocławia, w Górach Sowich byłem już wiele razy i widziałem tam dużo. A on znalazł takie miejsca, że zapierało mi dech. To nie do końca wykorzystana okolica. Powstało tam, owszem, kilka produkcji, ale potencjał filmowy tego regionu  jest dużo większy. Moim zdaniem, Góry Sowie są jednym z bohaterów w "Znakach". Mam nadzieję, że widz to dostrzeże.

Widziałem w zwiastunie piękne jeziorko w kamieniołomie. Gdzie ono się znajduje?

To miejsce zrobiło na nas wszystkich kolosalne wrażenie. Znajduje się niedaleko Nowej Rudy, czyli naszych filmowych Sowich Dołów. Jeziorko jest dobrze znane mieszkańcom okolicy, ale  ludziom z zewnątrz niekoniecznie. My trafiliśmy tam po raz pierwszy i od razu wiedzieliśmy, że musimy je sfilmować.

'Znaki'
Fot. AXN

Czyli Sowie Doły to Nowa Ruda?

Tak naprawdę  kilka miejsc składa się na Sowie Doły. Najważniejsze punkty miasteczka - rynek, ratusz - nagraliśmy w Nowej Rudzie. Mieliśmy też zdjęcia w innych okolicznych miejscowościach, na przykład w Walimiu. To wszystko złożyło się na Sowie Doły, bo Sowie Doły  to całe Góry Sowie.

Cały region sudecki ma ogromny wizualny i turystyczny potencjał, wykorzystany, moim zdaniem, w niewielkim procencie. Rzeczywiście, wielu turystów jeździ tam zimą, na stoki narciarskie. Jednak latem odwiedzających jest znacznie mniej. A naprawdę jest co zwiedzać. Ile tam jest widoków, pozostałości po II wojnie światowej, miejsc, gdzie można się czegoś nauczyć o historii. To, co przed II wojną było Polską jest dobrze zakorzenione w naszej pamięci, a Ziemie Odzyskane mniej. Do tego, co było dla nas bardzo ciekawe, nie ma tam takich tubylców od pokoleń. Wszyscy są ludnością napływową. To też buduje specyfikę tych miejsc i ich charakter. Składa na wyjątkowość okolic, gdzie kręciliśmy "Znaki".  

Skąd wybór na miejsce akcji właśnie małego miasteczka?

Zdecydowały góry. Chcieliśmy kręcić w Górach Sowich, a tam trudno akurat o duże miasto.

Kto tworzy serialowe Sowie Doły? Jakie postaci?

Jest wiejski kaznodzieja, jest burmistrz i ksiądz pilnujący lokalnych tajemnic, ale oczywiście głównymi bohaterami są policjanci. Bo główna oś serialu to jednak oś kryminalna. W toku pracy nad "Znakami" spostrzegliśmy, że wszystkie postaci, które otaczają naszych bohaterów, są postaciami absolutnie magicznymi. Słowo "magia", podczas zdjęć, powtarzało się regularnie. To, co rozumiem pod tym słowem, jest dla mnie odpowiedzą na większość pytań dotyczących postaci, zdarzeń. Tam jest absolutna magia.


Fot. AXN

Główny bohater, inspektor Trela przyjeżdża jednak do Sowich Dołów z zewnątrz.

Tak. Zesłany z Krakowa. Nie bardzo wiadomo dlaczego. W serialu oczywiście snute są różne domysły. Mieszkańcy rozsiewają plotki.. Ludzie na miejscu nie do końca mu ufają, bo jest kimś z zewnątrz. Natomiast nie chcę teraz zdradzać z jakiego powodu jest przeniesiony. O tym widzowie przekonają się wraz z rozwojem akcji.

Małe miasteczko w górach, morderstwo pięknej dziewczyny, tajemnice, magia - celowaliście w polskie "Twin Peaks"?

Nie, nie zastanawialiśmy się nad tym. Punktem wyjścia była dla nas faktyczna sytuacja. Prawdziwe morderstwo sprzed ponad dwudziestu lat. W Górach Sowich została zamordowana dwójka studentów i do dzisiaj to morderstwo nie zostało wyjaśnione. Inspirowaliśmy się tym, uznaliśmy jednak, że nie będziemy rozgrzebywać życia rodzinom, które ucierpiały i zmieniliśmy tę historię. Nie para, a jedna dziewczyna. Niektóre wątki z tej historii jednak w "Znakach" przemycamy - etapy śledztwa, szczegóły - to się powtarza.

Thriller to nie jest bardzo popularny w Polsce gatunek. Nie baliście się z nim, kręcąc Znaki, mierzyć?

Trochę tak. Kiedy pracowaliśmy nad scenariuszem, założyliśmy, że będzie to kryminał z elementami mystery. A podczas kręcenia wyszło , że tego mystery jest dużo więcej niż zamierzaliśmy. To Góry Sowie nas trochę do tego skłoniły.

W serialu pojawia się zawodniczka MMA Karolina Owczarz. W jakiej roli?

To super opcja.  Nie znałem wcześniej Karoliny i nie wiedziałem, ze to jest tak niesamowicie utalentowaną osoba. Mam nadzieję, że wszyscy dostrzegą, iż jej obecność w serialu to nie jest taki rozrywkowy bonus. Ona naprawdę świetnie gra jak na amatorkę. Wszyscy byliśmy pod wielkim wrażeniem jej aktorstwa, zaangażowania i chęci. Wykorzystała też oczywiście swoje umiejętności sportowe. Więcej nie mogę już powiedzieć, bo nie chciałbym spojlerować.

W  międzynarodowych stacjach telewizyjnych pojawia się coraz więcej lokalnie osadzonych i realizowanych produkcji. Wasza jest jedną z nich.

Mam świadomość, że "Znaki" moga być nie do końca łatwe w odbiorze. To serial wymagajacy skupienia - albo się w niego wejdzie od razu, albo odrzuci na wstępie. Na szczęście dzięki AXN, a szczególnie producentce nadzorującej serial Paulinie Rzążewskiej, mogliśmy pozwolić sobie na przekucie naszej wyobraźni w konkretne obrazy, zdjęcia, kadry.

Bliższe czeskiej "Pustiny" czy niemieckiego "Dark"?

"Pustiny", ale "Znaki" będą bardzo polskie, słowiańskie, osadzone w naszej rzeczywistości. To może być interesujące dla widza z zagranicy, bo nie ukrywam, że  i na taką widownię liczymy.

Dziękuję za rozmowę.