OFF Festival

OFF Festival (DAWID CHALIMONIUK)

Tańce na plaży, Bergman i gospelowe babcie. Wybraliśmy pięć najlepszych festiwali sezonu

Lato obrodziło w imprezy filmowe, muzyczne i teatralne tak bujnie, że ich śladami przez trzy miesiące można podróżować po całej Polsce - od Supraśla przy granicy z Białorusią, przez Płock, aż do Wrocławia i Katowic. Jedynym problemem może okazać się to, że na wszystkie wydarzenia nie wystarczy Wam urlopu. Wybraliśmy więc te, których na pewno nie możecie przegapić.

Neonowe kolory, pocięte dżinsy. Audioriver w Płocku, 27-29 lipca

Miasto, które liczy sto tysięcy mieszkańców, w ostatni weekend lipca staje się roztańczoną metropolią. Na festiwal muzyki elektronicznej zjeżdża tu kilkadziesiąt tysięcy fanów, którzy do białego rana bawią się na plaży nad Wisłą.  - Audioriver słynie z tego, że nasz festiwal czuć niemal w całym Płocku. Czemu by nie zmienić jeszcze większej części miasta w radosny festiwal? - mówi organizator wydarzenia, Piotr Orlicz. Na trzynastą edycję imprezy zaprosił gwiazdy - artystów techno, house, czy dnb. Nikomu nie trzeba przedstawiać Bonobo, czyli Brytyjczyka Simona Greena, ani Kamp!, najpopularniejszego polskiego zespołu elektro. W line-upie znaleźli się także Maribou State, duet, który tworzą Chris Davids i Liam Ivory. Fascynuje ich "dynamika muzyki elektronicznej, bogactwo i ludzki wymiar instrumentów muzycznych". Wystąpią także technoosobowość Maceo Plex, czyli Eric Estornel, który zaczynał karierę jeszcze w latach 90. Za to Tommy Four Seven rezydował w londyńskim klubie Fire, a potem w Berlinie. Świeża krew to John Talabot, "jedno z największych objawień muzyki elektronicznej ostatnich lat", jak zapewniają organizatorzy.

Równie ważny jak line-up na Audioriver ważny jest dress code festiwalowiczów. Bliżej mu do odważnych eksperymentów na festiwalu Burning Man na pustyni w Nevadzie niż do słodkiego boho na kalifornijskiej Coachelli. W tym sezonie nie zabraknie neonowych kolorów, pociętych dżinsów i kwiatów we włosach.

Chwilę wytchnienia od opalania i tańców znajdziemy w kawiarni "Czerwony Atrament" zaraz przy rynku. A komu nie będzie chciało się wracać do domu, może kontynuować wakacje w pobliskich Toruniu lub Bydgoszczy.

Odpoczywać, poznawać, smakować. Podlasie Slow Fest w Supraślu, 30 czerwca - 12 sierpnia

Interdyscyplinarny festiwal organizowany przez Stowarzyszenie Nowe Horyzonty  łączy sztukę z naturą, globalizację z lokalnością, ideę slow z mnóstwem wrażeń. Nieprzypadkowo Podlasie Slow Fest zawładnie życiem Supraśla aż na dwa i pół miesiąca. Codziennie odbędzie się jedno lub dwa artystyczne wydarzenia. Poza tym przybysze mają odpoczywać, poznawać, smakować. - Chodzi o to, by ludzie mieli wolną głowę. Zamiast konsumować po kilka filmów czy koncertów dziennie, mieli czas na wyciszenie, poobcowanie ze sztuką, porozmawianie o niej - tłumaczy swój pomysł na festiwal Roman Gutek. Zaproszeni z całego świata artyści podejmą współpracę z twórcami z Podlasia i podlaskimi instytucjami. Jako że życie na festiwalu toczy się w rytmie slow, w oczekiwaniu na kolejny event można wyskoczyć do Białegostoku. Blisko jest także do granicy białoruskiej (w planie warto uwzględnić Grodno) albo do Białowieży. Je się tutaj tradycyjnie - to część festiwalowego zamysłu. Dokładne kalendarium wydarzeń w Supraślu zostanie ogłoszone lada dzień.

Hańba! i gospelowe babcie. Off Festival w Katowicach, 3-5 sierpnia

Choć z roku na rok rośnie w siłę, festiwal Artura Rojka nigdy nie przestanie być offowy. - Nie robię festiwalu wyłącznie z prywatnej perspektywy, staram się patrzeć na muzykę szerzej. Bo świat jest bardzo różnorodny muzycznie i dzisiaj coraz trudniej skupiać uwagę tylko na dwóch czy trzech wybranych gatunkach. Ja przynajmniej tak nie potrafię, bo słucham i popu, i rocka, i muzyki elektronicznej czy eksperymentalnej, i metalu - tłumaczy Rojek. Kogo odkrył w tym roku? Mosesa Sumneya z Ghany, który współpracował już m.in. z Eryką Badu, Beckiem i Sufjanem Stevensem, a teraz zadebiutował płytą "Aromanticism". W Katowicach wystąpią też gospelowe babcie The Como Mamas i Jon Hopkins, który gra ambient, IDM i techno. A z gwiazd: Skalpel, Grizzly Bear i Hańba!. Gdzie zjeść w okolicy Doliny Trzech Stawów? W "Sezo'novo" mają prawdziwy piec do pizzy, w "Dobrej Karmie" dobre atmosferę i jedzenie, w "Bujnej " wegańskie burgery, hot dogi i wrapy. Warto też zajrzeć na Nikiszowiec, osiedle robotnicze z początku XX wieku, i obowiązkowo zjeść tam pyszne wypieki w "Cafe Byfyj", która znajduje się przy rynku.

Bergman spotyka Królewnę Śnieżkę. MFF Nowe Horyzonty Wrocław, 26 lipca - 5 sierpnia

Największy festiwal filmowy w Polsce będzie miał już 18. edycję. W tym roku Nowe Horyzonty uhonorują Ingmara Bergmana w stulecie urodzin reżysera. Zobaczymy osiem filmów mistrza, m.in. "Wakacje z Moniką ", "Tam, gdzie rosną poziomki", "Siódma pieczęć", "Persona", "Jajo węża", a dodatkowo festiwalowicze będą mogli obejrzeć wystawę "W stylu Bergmana: kino, moda, sztuka".

Nowe Horyzonty oprócz filmów konkursowych i podsumowania najlepszych premier roku, słyną także z prezentacji kinematografii z dalekich zakątków świata - tym razem poznamy kino irańskie. Znakiem rozpoznawczym Nowych Horyzontów są retrospektywy. W tej edycji zobaczymy filmy Jo?o Césara Monteiro, jednego z najbardziej osobnych twórców kina europejskiego XX wieku. Jego inspirowana prozą Roberta Walsera Królewna Śnieżka z 2000 roku to jeden z najbardziej radykalnych filmów w dziejach kina, testujący granicę medium - przez większą część seansu oglądamy bowiem czarny ekran, nasłuchując głosów z offu. W programie znalazły się też filmy Portugalczyka Pedro Costy oraz Nicolasa Roega, outsidera brytyjskiego kina i przyjaciela Micka Jaggera (zobaczymy m.in. "Człowieka, który spadł na Ziemię" z legendarną rolą Davida Bowiego).

- Najbliższe są mi filmy, w których czuć obecność twórcy, w których reżyser odwołuje się do osobistych doświadczeń i własnych przeżyć, prowadzi swoim filmem osobisty dyskurs ze światem, zadaje pytania i nie musi dawać na nie odpowiedzi  - podsumowuje dyrektor festiwalu, Roman Gutek.

Warto też pamiętać, że tętniący życiem Wrocław nigdy nie zasypia. W ciągu dnia warto zajrzeć do w kawiarni "Nanan", która dzięki różowemu wystrojowi zdobywa setki lajków na Instagramie. Kulinarnym peregrynacjom można poświęcić cały dzień, zaczynając od śniadania w "Dinette", potem zjeść pizzę w "Niezłym Dymie", a skończyć elegancką kolacją w "Mennicza Fusion", gdzie serwują fine dining na światowym poziomie. Od kina najlepiej odpocząć, spacerując nad Wartą, w cieniu Ogrodu Botanicznego albo po Ostrowie Tumskim.

Skok w zachwyt i fanatyzm. Malta Festival Poznań, 15-24 czerwca

Misją jednego z najważniejszych festiwali teatralnych w naszej części Europy, który  odbywa się od 1991 roku, jest dawanie głosu debiutantom i mistrzom, reżyserom i performerom, aktywistom i artystom. Od ośmiu lat każda edycja ma swój temat przewodni. W tym roku pod hasłem "Skok w wiarę" zaproszeni twórcy będą zastanawiać się nad możliwymi wariantami tego "skoku" - zarówno w zachwyt, jak i w fanatyzm.

W ramach inauguracji festiwalu artysta wizualny Olivier Grosset?t razem z ochotnikami zbuduje, a potem zburzy kartonową konstrukcję przypominającą wieżę. Zaproszeni artyści będą też komentować setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Potraktują ją jako pretekst do wiwisekcji "polskiej duszy owładniętej ideą romantycznego męczeństwa". W programie znalazły się także spektakle  reżyserów z Belgii. Jednym z najciekawszych jest Jan Lauwers, który wystawi "Wojnę i terpentynę" łączącą tekst Stefana Hertmansa z doświadczeniami dziadka reżysera - żołnierza I wojny światowej i malarza amatora. Mistyczna inscenizacja "1095" Victora Lauwersa umiejscowiona w XI wieku i futurystyczne "The Moon", czyli opera na czterech s?piewako?w grupy MaisonDahlBonnema, to eksperymenty formalne "made in Belgium", których nie można przegapić.

Malta otworzy się na poznaniaków, po raz piąty tworząc Generator na Placu Wolności, czyli miejsce spotkań, działań artystycznych, wymiany myśli. Tym razem ich motywami przewodnimi będą: zwa?tpienia w lokalnos?c?, globalny cynizm i miejskie pragnienia.

Poznań to jedno z miast Polski, w których można najlepiej zjeść. Przy okazji wyprawy na Jeżyce, warto zajrzeć do "Modrej Kuchni" na fenomenalne pyzy z szarpaną kaczką, kulebiaki w wydaniu fusion oraz sezonowe odkrycia szefa kuchni. Najlepsze śniadania podaje się w malutkim "Bo.Poznań" (Uwaga! Warto zrobić rezerwację, bo od otwarcia wszystkie stoliki są zajęte), a stąd już tylko kilka kroków do "Centrum Kultury Zamek", gdzie w przerwie spektaklu warto wpaść na wystawę. Nieopodal Jeziora Maltańskiego leży malutka dzielnica Śródka z autorską restauracją "Raj", której właściciele podróżują po całym świecie śladami smaków.