Skupienie u dzieci

Skupienie u dzieci (Fot. Pexels.com)

"Współczesnym dzieciom trudniej się skupić na jednej czynności. Ale to nie zawsze coś złego"

- Dzisiejszy świat jest wielobodźcowy, pełen ciekawych, często wzajemnie sprzecznych informacji i ofert. Raczej nas rozprasza niż służy skupieniu. Ale musimy się z tym pogodzić - mówi pedagożka prof. Mirosława Nowak-Dziemianowicz.

Czy łatwo nauczyć dziecko skupiania się? To naturalna umiejętność czy trzeba ją budować i rozwijać?

Prof. dr hab. Mirosława Nowak-Dziemianowicz: Każda umiejętność to efekt uczenia się. Są oczywiście takie sytuacje, w których skupienie się jest naturalną odpowiedzią na zaistniałe bodźce. Na przykład: w przypadku zagrożenia koncentrujemy się na szukaniu wyjścia z niebezpiecznej sytuacji. Nie wymaga to żadnego treningu. Jednak współczesny świat jest wielobodźcowy, pełen ciekawych, często wzajemnie sprzecznych informacji i ofert. Raczej nas rozprasza niż służy skupieniu. Dlatego umiejętność koncentracji, skupienia się jest najczęściej efektem czasem żmudnej nauki. Musi być trenowana, zdobywana, ciągle doskonalona.

Czy dzieci dziś mają większe problemy ze skupieniem niż w pokoleniu ich rodziców?

Tak, zdecydowanie. Współcześnie ludzie w tym oczywiście dzieci, mają większe problemy ze skupieniem się na jednym zadaniu, jednym bodźcu, jednej sytuacji.

Świat zewnętrzny jest dziś znacznie bardziej skomplikowany niż kiedyś. Jego cechami są permanentna zmienność, nieprzewidywalność i jednoczesność.

Co to znaczy "jednoczesność"?

Kiedyś było tak, że w danym momencie przebywaliśmy tylko w jednej przestrzeni. Wyznaczało ją miejsce, czas, rodzaj powierzonego nam zadania. Ale ten świat definitywnie się skończył. Dzisiaj każdy z nas jednocześnie musi umieć funkcjonować w kilku miejscach, w kilku czasach, wobec różnych realizowanych przez siebie zadań. Mogą być one zupełnie różne, mogą wymagać innych kompetencji i uruchamiać odmienne zasoby.

Ta jednoczesność bywa uciążliwa, ale to nie jest sytuacja patologiczna. To po prostu cecha naszej teraźniejszości, jeden z jej wymiarów.

A jednak przysparza nam problemów.

Skupienie się na jednym tylko problemie, jednym zadaniu, skupienie jako stan, jako umiejętność są dzisiaj trudne. Skoro jednocześnie jesteśmy w różnych miejscach - podczas zajęć w szkole dzieci rozmawiają  z koleżankami i kolegami na smartfonie, wysyłają zdjęcia, szukają czegoś w internecie - to nie jesteśmy skupieni. Nasza uwaga jest rozproszona, nasza aktywność roczłonkowana, nie układa się w spójną całość.

Z drugiej strony, problemy dzieci ze skupieniem się na jednym zadaniu wynikają często z tego, że nie jest ono dla nich atrakcyjne, interesujące. Dzisiaj dzieci trudniej jest zmusić do niechcianego wysiłku - mają wiele alternatyw. Największym wrogiem skupienia jest nuda.

Jakie to rozproszenie uwagi wywołuje efekty w szkole? W domu? W relacjach z rówieśnikami?

Mamy ciągłe wrażenie że nasze dzieci są jednocześnie w wielu miejscach - z drugiej zaś strony mamy poczucie, że są nieobecne tu i teraz. Jednak badania pokazują, że nasze dzieci mają dzisiaj większą podzielność uwagi oraz szybkość reakcji. Są w stanie kontrolować jednocześnie kilka różnych rzeczywistości - domową, szkolną, towarzyską. Czy traci na tym jakość? Pewnie tak. Ale zyskuje wielość, różnorodność, kreatywność.

Czy warto więc z tym walczyć? 

Nie zatrzymamy biegu czasu, nie wrócimy do swojskiej, idealizowanej zresztą, przeszłości. Po co mielibyśmy to robić? Oczywiście współczesność, która nie sprzyja skupieniu jest bardziej męcząca, pochłania więcej energii, niesie ciągłe ryzyko ale ma też wiele pozytywnych cech. Jest ciekawa, inspiruje, służy rozwojowi, stwarza wiele okazji do różnych form aktywności i rozwoju.

Trudności ze skupieniem mogą być jednak przyczyną np. problemów w szkole. Czy warto wtedy odwiedzić gabinet psychologa, psychoterapeuty? 

Jeśli dziecko nie może zupełnie skupić się na jednym zadaniu, nie koncentruje uwagi nawet przez krótki czas to tak, warto poszukać pomocy. Można zacząć samemu - od krótkich, interesujących dla dziecka form aktywności, wykonywanych wspólnie, bardzo atrakcyjnych i kończących się jakąś nagrodą - choćby pochwałą czy radością rodzica.

Co jeszcze możemy zrobić sami w domu?

W codziennych, bliskich relacjach z naszymi dziećmi, z naszymi bliskimi nauczyć się rozmawiać - o ważnych sprawach, o tym, co dotyczy każdego z nas. Naprawdę słuchać, co dziecko ma do powiedzenia. Nie traktować kontaktu, rozmowy z dzieckiem jak straty czasu. Nie udawać, że słuchamy. Nie zmieniać dialogu w monolog. Stworzyć przestrzeń wspólnej uwagi.  Znaleźć takie rzeczy, które możemy i które lubimy razem robić. Skupiamy się wtedy, jak nas coś naprawdę zainteresuje, jak jest warte naszego skupienia.

W USA masowo używa się w takich sytuacjach farmaceutyków. To dobrze czy źle?

Do zmieniającego się świata warto się próbować przystosowywać, rozwijać u siebie i u dzieci zdolności adaptacyjne, a nie zamiast tego wspomagać się farmaceutykami.

A może należy ograniczać bodźcowanie dzieci? Zabierać komórki, odcinać choćby czasowo od internetu?

Co to znaczy ograniczyć bodźcowanie? Zamknąć w izolatce? Znany eksperyment psychologiczny nad deprywacją sensoryczną pokazuje, że ludzie nie wytrzymują sytuacji, w której nic się nie dzieje - nawet wtedy, kiedy otrzymują za to wysokie  honorarium. Człowiek jest istotą aktywną a współcześnie aktywność to także korzystanie z internetu, komórki, z nowych technologii.

Ja pisząc tekst, słucham muzyki, czasami odbieram telefon i załatwiam sprawy, z którymi dzwonią moi rozmówcy. Nie jestem skupiona? Jestem. W takim stopniu i w taki sposób, w jaki to dzisiaj jest możliwe. Internet, technologie cyfrowe nie są diabłem naszych czasów. Składają się na nową, trudną rzeczywistość. Nasze dzieci w niej z powodzeniem żyją. My musimy się także tego nauczyć. Świat, w którym było dużo czasu na wszystko się skończył. Dzisiaj jest mało czasu i dużo ofert, pokus, możliwości. Musimy nauczyć się  z tym żyć

Prof. dr hab. Mirosława Nowak-Dziemianowicz: pedagożka, specjalizująca się w pedagogice szkoły i rodziny. Autorka kilkunastu książek z ww. dziedzin. Działa aktywnie w Towarzystwie Edukacji Otwartej.