Projekt Very Senior Developers

Projekt Very Senior Developers (Fot. materiały prasowe)

Czy dzieci mogą uczyć się programować od babć i dziadków? Ten projekt pokazał, że to świetny pomysł

- Spytaliśmy dzieci, czego nauczyli ich dziadkowie. Odpowiadały: pieczenia, szycia, modlitw. Spytaliśmy ich więc, czy uważają, że seniorzy mogliby uczyć programowania. Odpowiedzi były negatywne, przecież dziadkowie nie umieją nawet obsłużyć tableta. Postanowiliśmy odwrócić tę sytuację - opowiada Van Anh Dam, jedna z twórczyń projektu Very Senior Developers.

Połączyliście trzy pozornie bardzo odległe od siebie kwestie: seniorów, dzieci i programowanie, stworzyliście z tego program Very Senior Developers i wyszedł Wam sukces. Jak to się robi?

Van Anh Dam: Sam pomysł wziął się stąd, że siedzieliśmy w kawiarni ze znajomym i rozmawialiśmy o grupach docelowych różnych projektów. Wyszło na to, że fajnie jest kierować projekty do przedszkolaków, do seniorów i że w ogóle to byłby hit, gdyby do tego dodać nowe technologie. Pytanie - jak to zrobić, żeby miało to sens i było realnie przydatne? Niewielu seniorów zajęłoby się programowaniem na serio. Pomyśleliśmy, że seniorzy mogliby być nauczycielami dla najmłodszych. Doszliśmy do wniosku, że to może być coś, co połączy te dwa zupełnie inne światy dwóch pokoleń.

Jarosław Dąbrowski: W rezultacie powstały dwie edycje tej akcji. W pierwszej seniorki uczyły przedszkolaków, w drugiej stworzyliśmy też starszą grupę nastolatków, w której seniorzy grali rolę raczej partnera do nauki, a nie mentora.

I jak ta współpraca przebiegała?

Van Anh Dam: Zależało nam na zmianie sposobu postrzegania seniorów przez dzieci. Przed warsztatami pytałyśmy dzieciaki, czego nauczyli ich dziadkowie i odpowiedzi były rozmaite: pieczenia, szycia, modlitw i tak dalej. Spytaliśmy ich więc, czy uważają, że seniorzy mogliby uczyć programowania. Odpowiedzi były zdecydowanie negatywne, przecież pokolenie dziadków nie umie nawet obsłużyć tableta. Chodziło więc o to, żeby odwrócić trochę tę sytuację, żeby starsi uczyli młodszych tego, jak twórczo korzystać z nowych technologii.


Fot. materiały prasowe

W drugiej edycji powstała też grupa złożona z nastolatków. Każdy pamięta, że w tym wieku najważniejsi są koledzy, potem gdzieś daleko są rodzice, a dziadkowie jakby znikają z horyzontu. Jak nakłoniliście nastolatków do zrobienia czegokolwiek ze starszym pokoleniem?

Van Anh Dam: Oni tworzyli zespoły, żeby osiągnąć jakiś efekt, musieli ze sobą współpracować. Nastolatkowie, którzy wzięli udział w tym projekcie, to byli wychowankowie domu dziecka. Zarówno dla nich, jak i dla seniorów, programowanie było nieznanym terytorium, a to łączy. Wspólnie musieli sobie jakoś poradzić z nowym zadaniem. Można powiedzieć, że to się działo prawie magicznie. Widzieliśmy jak nastolatkowie i seniorzy dobierali się w pary i wtedy zaczynała się ta współpraca i to porozumienie.

Jarosław Dąbrowski: Dzieciaki miały obok siebie kogoś, kto sam może mieć trudności i czuły, że nie stracą twarzy, jak nie będą wiedziały, jak coś zrobić. To było fajne i ośmielające. Dodawało im też skrzydeł to, że sami mogli pomagać innym coś zrozumieć.

Katarzyna Radziejewska: Do tego te dwie grupy świetnie się uzupełniały. Skupienie seniorów udzielało się dzieciakom, a seniorzy zarażali się entuzjazmem i energią. W ten sposób wszyscy mogli opowiedzieć swoje historie.

Właśnie, tematem przewodnim drugiej edycji było opowiadanie historii.

Van Anh Dam: Tak, motywem przewodnim tej drugiej części był digital storytelling, czyli opowiadanie historii z użyciem technologii. Dziadkowie kojarzą się nam z osobami, które zawsze mają mnóstwo historii, którymi się dzielą, wspominają je i na nowo przeżywają. Młodzież też opowiada swoje historie, ale przez nowe technologie - na Facebooku, na Instagramie. Pomyśleliśmy, że połączenie tych dwóch formatów opowiadania historii może być fajne.

Katarzyna Radziejewska: To były przeróżne opowieści, każda grupa wybierała własny temat - była historia o naszych warsztatach, o aniele, ale i proste animacje ze zwierzętami. Chodziło o zrozumienie podstaw opowiadania historii i uwiecznienie ich tak, żeby potem ktoś to mógł obejrzeć. Na końcu wszyscy uczyli się, jak mogą wykorzystać social media do promowania swoich prac.

Projekt Very Senior Developers
Fot. materiały prasowe

Wiem, że nakłonienie starszych osób do zajęcia się technologiami nie zawsze jest łatwe. Skąd wzięliście takich seniorów, którzy chcieli się uczyć nowych technologii?

Katarzyna Radziejewska: Sama rekrutacja seniorów była wyzwaniem. Nie powiedzieliśmy im, że będą się uczyć programowania, żeby ich nie wystraszyć. Wiedzieli tyle, że będziemy się uczyli obsługi tabletów i nowych technologii i będziemy ich używać kreatywnie pracując z dzieciakami. Ta rekrutacja była ciężka, Van Anh spędziła wiele godzin na spotkaniach klubów seniora, ale udało nam się znaleźć dziewięć pań i jednego pana, śmietankę warszawskiego starszego pokolenia, osoby które są najbardziej aktywne.

Van Anh Dam: Jedną z uczestniczek była pani Teresa. W pewnym momencie zadzwoniła do mnie córka pani Teresy z pytaniem, jak mama sobie radzi. Bała się, że bez wcześniejszego przygotowania nie podoła zadaniom. Tak się składa, że pani Teresa była najbardziej zaangażowana i najszybciej radziła sobie z nauką, bardzo szybko zaczęła robić własne, bardziej zaawansowane projekty. Doskonale sobie poradziła i w tej chwili pracuje u nas na stałe jako mentorka.

Katarzyna Radziejewska: Mieliśmy też uczestniczkę, która miała wykształcenie ścisłe, ale go nie wykorzystywała. Po naszych warsztatach dostaliśmy od jej syna informację, że mama zyskała więcej pewności siebie i awansowała w firmie na takie stanowisko, które było związane z technologią.

Skąd taka dysproporcja płci wśród uczestników? Kobiety stanowią 5-10% programistów, a tutaj proporcje są odwrotne.

Van Ahn Dam: Kobiety w tym wieku szukają możliwości wolontariatu i chcą być aktywne. Zaczęliśmy je uczyć tak, jak uczymy dzieci, od aplikacji Scratch Junior, która uczy podstaw myślenia algorytmicznego przez tworzenie interaktywnych animacji. Algorytmy to nic innego jak dokładne opisanie czynności. Jeśli zakładamy skarpetkę, to najpierw musimy ją rozwinąć, później naciągnąć na nogę i przestać, kiedy poczujemy opór. Takie dokładne instrukcje to absolutna podstawa tego, jak komunikujemy się z komputerem. Potem weszliśmy głębiej w aplikację, tak, żeby rozumieli problemy, które mogą pojawić się na zajęciach.

Katarzyna Radziejewska: Stworzyliśmy też dla naszych seniorów mini podręcznik. Na jego podstawie ćwiczyliśmy prowadzenie zajęć. W ten sposób w pierwszej edycji pięć par seniorek przeprowadziło pięć warsztatów dla pięćdziesięciorga dzieci.


Fot. materiały prasowe

Projekt tworzą szkoła programowania Kids Code Fun i IGT. Jak zaczęła się wasza współpraca?

Van Anh Dam: Z IGT znaliśmy się z konkursu "Sukces pisany szminką".

Jarosław Dąbrowski: Tak się złożyło, że byliśmy partnerem kategorii "nowe technologie" w tym konkursie. Byliśmy pod dużym wrażeniem tego, co robią dziewczyny z Girls Code Fun siostrzanej fundacji Kids Code Fun, a pracują w obszarze który jest bardzo ważny, a bardzo niedoceniony.

Van Ahn Dam: Napisałam na Facebooku, że mamy fajny pomysł, i że potrzebujemy sponsora. W efekcie dostałam wiadomość od Jarka z propozycją rozmowy o moim pomyśle.

Jarosław Dąbrowski: W tej akcji podobało nam się to dalekosiężne myślenie. W tej chwili na rynku brakuje programistów, takie projekty edukacyjne, są nie tylko szansą dla całego społeczeństwa, ale  przekładają się one na realne korzyści w przyszłości dla firm takich jak nasza. Seniorzy i dzieciaki uczą się nie tyle konkretnych języków programowania, co poznają mechanizmy i logikę stojącą za porozumiewaniem się z komputerem. Seniorzy świetnie sobie z tym radzą a w dodatku mają w większości cierpliwość i doświadczenie w kontakcie z dziećmi. Rozmawiałem z uczestnikami i dla nich udział w tym programie jest dużą satysfakcją.

Co wobec tego powinnam zrobić, żeby zachęcić moją babcię do nauki obsługi komputera?

Van Anh Dam: Na pewno skupiać się na celu, a nie na uczeniu się poszczególnych funkcji programu "na sucho". Kiedyś czytałam artykuł pewnego szkoleniowca, który napisał, że kiedy chciał nauczyć swoją grupę przewijania strony, po prostu wysłał im długi, ciekawy artykuł. Uczestnicy zajęć, chcieli wiedzieć jak się kończy, mieli więc motywację, żeby dowiedzieć się jak przewinąć stronę. Podobnie z zapisywaniem zdjęć: poszukajcie razem zdjęcia ulubionego aktora babci i zapiszcie go na dysku. Takie podejście zdało egzamin u nas, było w tym więcej zabawy i eksperymentowania niż twardej nauki.

Katarzyna Radziejewska: Drugą sprawą jest to, że większość zajęć dla seniorów odbywa się przy komputerach. To zrozumiałe, ale tablet lepiej się tu sprawdza. Interfejsy są prostsze i bardziej intuicyjne, jest mniej skomplikowanych elementów.

Zbliżają się święta? Kup babci tablet.

Van Anh Dam: Dokładnie, kup babci tablet i naucz ją umiejętności, które jej się autentycznie przydadzą.

Zobacz także